środa, 14 sierpnia 2019

Relation from M'era Luna 2019

Last weekend I had an amazing opportunity to visit M'era Luna festival. The event took place in Hildesheim, Germany. It was my second time there and I think it was even better than 2 years ago. 


with Lady Amaranth, Valentin Winter, Tim Chandler and Esther Engelmann

The atmosphere was amazing. People were really nice and very helpful. It was great to meet many artists and influencers from all over the world. On Friday we were invited to a special meeting called International Gothic Creative Summit.

photo by Christoph Eisenmenger | www.christopheisenmenger.com

It was great to see Esmeralda once more. You can check out her work as a model and as a photographer here:




I met Valentin Winter, who turned out to be really nice and cute. At first I was too shy to introduce myself, because he always looks so sophisticated in his photos. It was funny to hear, that 2 years ago he also was to frighten to say hi to me. :D

During the summit we had an amazing opportunity to visit a backstage of the festival. We were on a main stage and saw the dressing-rooms for artists. We heard a lot of interesting stories about how the festival is organized.



You can see more films on my instastories. Link to my instagram account


with Adora BatBrat
with Elisanth
It was a great pleasure to meet Elisanth and her partner. I followed her work for a long time and I was always impressed by her photos.

my Friday's outfit


On Saturday me, Elisanth ,Obsidian Kerttu, My beautiful nightmare and Raven von Strange had a signing session at the Sonic Seducer's booth. I was very moved and happy when I spoke with a first girl who came to me. It is really great to hear that my work inspires other people. I had an  interview with Sonic Seducer after the signing session. I was very scared and nervous as it was my first interview in English and I do not have many occasions to speak English often but I managed to go trough it somehow. I hope it was not a complete failure.



It took me a long time to complete my Saturday's outfit. At the beginning I was planning to wear an outfit in shades of beige and black. I even had made a new corset, but later I decided to choose a red corset and matching accessories.
Later I changed my rose skirt for something more comfortable.


Saturday's outfit that I've made

with La Esmeralda

With Lady Amaranth and Obsidian Kerttu.




The festival is very well organized. It was good to see that organizers were well prepared and everything went without chaos. I felt safe and calm, because of security guards, who did a great job. They searched every bag which people brought with themselves. I didn't see any incidents or dangerous situations.




At the Medieval Market I ate the best falafel in my entire life. I was very pleased that I could chose a lot of vegan and vegetarian meals. The German food is really nice, although they think it isn't. 








 Sunday was awesome and it is my favorite day of the festival. I was more relaxed and not so nervous as i was at the beginning. I spent a wonderful time with everyone and had an opportunity to get to know Obsidian Kerttu better. Jovana is not only a beautiful girl (live she really looks like on her photos, or even better) but she is also very kind and smart. 

  
with Obsidian Kerttu and Elisanth





We walked around and spent some time on shopping. I decided to buy t-shirts, bags and of course albums of my favorite artists.








This is my favorite photo which I took during the festival. The lighting was so cool that I didn't need a professional camera.




 



I was really depressed leaving Germany. It's very sad that the festival ended so quickly. I met many awesome people and I hope we will be in touch and we'll meet in the next year.

I would like to say a big thank you to the wonderful crew from Factory 92 who invited me to the festival and took great care of everything during M'era Luna.


niedziela, 15 lipca 2018

Aktualizacja włosowa 2018 | Naturalna pielęgnacja długich włosów


Minęło już trochę czasu od mojej ostatniej włosowej aktualizacji, dlatego pomyślałam, że warto dodać taki post. Cały czas zapuszczam włosy i staram się zminimalizować różnicę w długości przedniej i tylnej partii włosów po nieudanej wizycie u fryzjera 3 lata temu. 

Testuję różne produkty (głównie maski), ale stale wracam do moich ulubionych kosmetyków, kiedy chcę mieć pewność, że włosy będą wyglądały naprawdę dobrze. 

Od kilku miesięcy bardzo chwalę sobie szampon Petal Fresh w wersji nabłyszczającej z aloesem i cytrusami. Dobrze spełnia swoją podstawową funkcję, jaką jest oczyszczanie skóry głowy. Bez problemu domywa włosy z oleju i mocno się pieni. Nie zawiera SLS i SLES i parabenów, a w dodatku jest cruelty free i wegański.

Maski stosuję po każdym myciu zamiast odżywki. Moją ulubioną humektantową jest maska OMIA z olejem z siemienia lnianego. Do tej pory nie znalazłam mocniej nawilżającej maski. Włosy są po niej bardzo miękkie, dobrze się układają, końcówki wyglądają zdecydowanie lepiej. Nie zawiera silikonów, ale działa równie skutecznie jak maski z tym składnikiem.

Nieco gorsza (ale nadal bardzo skuteczna) jest maska Ecolab regenerująca, o przepięknym kwiatowym zapachu. Kiedyś nie mogłam się bez niej obejść, ale gdy moje włosy są bardziej wymagające (np. przesuszone kręceniem na lokówce) potrzebują czegoś mocniejszego. Kosmetyk również nie zawiera silikonów.

Na koniec zostawiłam maskę do zadań specjalnych, która sprawia się tak samo dobrze niezależnie od kondycji włosów. Mowa o rokitnikowej masce Natura Siberica do włosów zniszczonych. Stosuję ją w naprawdę ciężkich przypadkach, np. kiedy długo nie czesałam włosów i muszę pozbyć się kołtunów, albo po tapirowaniu włosów. Zawsze działa idealnie. Zawiera mnóstwo różnych olejów, ale i silikon. 

Do zabezpieczania końcówek i wygładzania włosów służy mi olej kameliowy oraz silikonowe serum Schwarzkopf Oil Miracle. Pachnie kwiatowo i nie obciąża włosów. 




Aktualne zdjęcie włosów zaraz po umyciu



Zdjęcie sprzed kilku miesięcy

Bywały sytuacje, kiedy moje włosy miały ze mną naprawdę ciężko, na szczęście tylko sporadyczne. Pół roku temu farbowałam włosy zmywalną farbą L'Oreal Colorista. Teoretycznie wszystko powinno się zmyć po 2 tygodniach, ale byłam przygotowana, że w moim przypadku potrwa to kilka miesięcy. Kolor znikał w niezbyt atrakcyjny sposób, bo po kilku myciach zamienił się w zielony. Farba jest bardzo niewydajna, z tego co pamiętam musiałam zużyć 6 opakowań, a i tak nie byłam w stanie pokryć włosów w całości.



Kolejnym dużym testem dla moich włosów było wielokrotne tapirowanie w ciągu dnia na Pyrkonie, kiedy przebrałam się za Kobietę Kot. Jak widać tapir do ramion w ogóle nie chciał się utrzymać i włosy opadały pod swoim ciężarem. Cieszę się, że przetrwały tę próbę. :D



niedziela, 22 października 2017

Lolita jumper skirt by Souffle Song from Devil Inspired


W mojej szafie od dawna nie pojawiło się nic nowego w lolicim stylu. Nie dlatego, że takie ubrania przestały mi się podobać, ale przez zamieszanie związane z przeprowadzką i masą innych obowiązków, które nie pozwalały mi na latanie w dziesięciu warstwach falbanek. ;) Z racji tego, że przez większość czasu pracuję w domu, ostatnio kompletnie olałam wszystkie kwestie związane z wyglądem i moim podstawowym ubiorem stały się porozciągane t-shirty i dresy w Pusheeny. 

Któregoś razu podczas wieczornego rytuału przeglądania Internetu, znalazłam sklep Devil Inspired i dosłownie przepadłam na długie godziny oglądając te wszystkie przepiękne sukienki i spódnice. Naprawdę ciężko było zdecydować się na tylko jedną rzecz, ale ostatecznie mój wybór padł na jumper skirt z Souffle Song z kolekcji Holy Cross w czarnej wersji kolorystycznej.

Kontakt ze sklepem był bardzo dobry. Musiałam troche poczekać na uszycie sukienki, ale sama przesyłka była błyskawiczna i trwała parę dni.


Poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się spódnica na zdjęciu producenta. Wersja czarna wydaje się nie mieć wzoru w odróżnieniu od pozostałych wariacji kolorystycznych, na których wyraźnie go widać. Na żywo okazało się, że wzorek jest delikatnie widoczny w mocnym świetle, co mnie ucieszyło. Mimo wielu detali i ozdób spódnicę można nosić także na co dzień. Kokarda oraz naszyjnik z krzyżem są odczepiane, co daje nam wiele możliwości zestawienia z innymi ubraniami.


Byłam pozytywnie zaskoczona tym jak dokładnie spódnica została wykończona. Nigdzie nie znalazłam wystających nitek, a brzegi równo zabezpieczono owerlokiem. 
Sam nadruk na tkaninie jest ostry i wyraźny, a kolory nasycone, chociaż ich odcień odrobinę różni się od tych przedstawionych na zdjęciu sklepowym (bardziej wpadają w zieleń niż w żółć).

Pod wierzchnią warstwą znajdziemy bawełnianą podszewkę zakończoną dwiema falbanami z szyfonu. Całość układa się bardzo dobrze na sylwetce. To było dla mnie kolejne zaskoczenie, ponieważ zazwyczaj ubrania, które przychodzą z zagranicy są na mnie za duże. Tutaj nie było z tym żadnego problemu, ponieważ spódnica została uszyta na moje wymiary. Myślę, że to bardzo fajna opcja, szczególnie dla osób, które nie mogą dla siebie nic znaleźć w regularnej rozmiarówce.



Oprócz spódnicy mam na sobie szyfonową bluzkę od Lady Sloth, halkę oraz moje ulubione buty z H&M, które regularnie kupuję na początku każdego sezonu.