wtorek, 30 grudnia 2014

Moje święta

Czas na podsumowanie minionego, świątecznego okresu. W tym roku udało mi się spędzić go wyjątkowo przyjemnie. Jak to wygląda u mnie w domu? Dość specyficznie, ponieważ niemal wszyscy domownicy są niewierzący. Ze względu na "nestorkę rodu" staramy się jednak nie zrywać całkowicie z tradycją i urządzamy uroczystą kolację (bez wyciągania na pierwszy plan motywów religijnych). Do moich zadań należy ubranie choinki oraz dekorowanie całego mieszkania, co zresztą bardzo lubię.

Z mojej perspektywy święta są przede wszystkim okazją do spotkania się z bliskimi, których w ostatnim czasie widuję coraz rzadziej. Nie przepadamy za siedzeniem w kuchni, dlatego większość jedzenia zamawiamy i realizujemy tzw: "program minimum". Ważne, aby miło spędzić czas, odpocząć od codziennych obowiązów. To chyba profanacja świąt w ich tradycyjnym, katolickim znaczeniu, aczkolwiek zauważyłam, że większość moich dobrych znajomych podchodzi do tego tematu w podobny sposób. Zastanawiam się, czy wynika to ze środowiska, w którym się obracam, czy raczej większa dobrowolność w interpretacji tradycji stała się znakiem naszych czasów.






niedziela, 16 listopada 2014

Mój pierwszy samodzielnie wykonany gorset | My first corset

Chciałabym podzielić się czymś bardzo ważnym - udało mi się uszyć mój pierwszy gorset. :)
Musiało minąć kilka dobrych miesięcy, zanim zdecydowałam się go pokazać - było mi zwyczajnie wstyd. :D Na pewno nie jest idealny i dużo mu brakuje do dzieł gorseciarek z prawdziwego zdarzenia, jednak i tak bardzo się z niego cieszę. 

Szczerze mówiąc w ogóle nie sądziłam, że kiedykolwiek ten underbust mi się do czegoś przyda, ponieważ traktowałam jego uszycie jako eksperyment i rodzaj zabawy. Wykonanie gorsetu zajęło mi dwa wieczory, oczywiście, gdybym chciała zrobić to staranniej i tak, jak należy, musiałabym poświęcić trochę więcej czasu.

Wykrój, jaki zrobiłam, wzorowany był na tym autorstwa Mileny z  Deathless Corsets. W przyszłości będę musiała znacznie go zmodyfikować, bo zostawiłam za mało miejsca na biodra i wyszła mi mała tuba. :) Gorset został usztywniony 8 metalowymi fiszbinami (2 płaskie i 6 spiralnych). 

Przede mną jeszcze dużo pracy. Czekam na odrobinę wolnego czasu, aby zrobić drugie podejście do tematu i spróbować uszyć kolejny egzemplarz z innych materiałów oraz przy wykorzystaniu nowych technik.

*** ENG ***

I would like to share with you something important - I have managed to sew my first corest!
Few months had to pass before I decided to show it. It is not perfect and there is a lot more room for umprovement, but I'm very happy with the outcome. 

To be honest I never though that I would use this underbust for anything. The creating process was a fun experiment. It took me two days do do this. Of course if I would want to make it more precisely it would take a lot longer. 


Cut out was base on on the one created by Milena from Deathless Corsets. In the future I will need to modify it because I left to little room for my hips and I got a more tube like shape. Corset has 6 metal spiral bones and 2 flat bones.

There is a lot more work ahead of me. I am waiting for some free time to make a second attempt and create another corset using new materials and techniques.









środa, 5 listopada 2014

Recenzja gorsetu Vollers - underbust typu ribbon

Jakiś czas temu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka - do mojej kolekcji trafił niebanalny gorset marki Vollers, sprezentowany mi przez Madelenę (założycielkę The Corset Addict). Jestem bardzo wdzięczna za ten gest. To niezwykle miłe, gdy ktoś bezinteresownie okazuje nam swoją sympatię. 


Jest to moje pierwsze zetknięcie się na żywo z tą marką, dlatego zacznę od krótkiego przedstawienia jej historii.

Firma Vollers powstała w 1899 roku i obecnie jest prowadzona przez czwarte pokolenie rodziny Vollerów. Według tego, co możemy przeczytać na stronie internetowej, produkcja gorsetów podlega wysokim standardom, za co marka zyskała międzynarodowe uznanie. Obecnie firma zatrudnia 30 osób, a wszystkie gorsety szyte są w Anglii. 



Rozmiar mojego gorsetu to  20 cali - 51 cm w talii.
Model gorsetu: Storm - underbust wstążkowy.
Występuje także w innych wariantach kolorystycznych - czarnym, fioletowo czarnym oraz w wersji skórzanej.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to stosunkowo niewielka waga gorsetu, która wynika głównie z małej ilości usztywniających go fiszbin. Są to zaledwie 2 fiszbiny spiralne, które jednak są szersze, niż te, które spotyka się najczęściej (ok. 9 mm) oraz cztery fiszbiny płaskie po obu stronach wiązania.

Cztery panele gorsetu zostały wykonane z wstążki typu Petersham. Nazwa ta pochodzi od nazwiska lorda Viscounta Petersham, który wynalazł płaszcz i bryczesy wykonane z wełnianej tkaniny o podobnej strukturze. Wstążki tego rodzaju charakteryzują się matowym wykończeniem, pionowymi wrąbkami oraz specyficzną, pofalowaną krawędzią. 

Na jeden panel gorsety przypada pięć odcinków wstążki ułożonych po skosie. Panele drugiego rodzaju zostały wykonane z czarnej, połyskującej satyny (64% viscose, 36% cotton) oraz matowej tkaniny stanowiącej podszewkę (65% polyester, 35% cotton). Pomiędzy nimi prawdopodobnie znajduje się jeszcze jedna warstwa usztywniająca, jednak nie jestem w stanie tego potwierdzić bez rozpruwania gorsetu. 

Busk jest sztywny i niezbyt giętki, o standardowej szerokości 1,5 cm. Zapinany na 4 zapięcia loops/knobs. Pomiędzy jego dwiema stronami istnieje dość widoczna, 3 milimetrowa przerwa. Pod bryklą nie wszyto underbuska, co mogłoby rozwiązać tę kwestię. Busk jest krótszy o kilka centymetrów od całkowitej długości gorsetu, dlatego jego krawędzie się rozchodzą.


Sznurek jest bardzo dobrej jakości - mocny i płaski, dobrze spełnia swoją funkcję.

Ku mojemu zaskoczeniu, oczka nie są wbite zbyt mocno, mogę je podważyć paznokciem. W jednym miejscu powstała niewielka luka między materiałem a oczkiem. Oczywiście gorset był wcześniej użytkowany przez poprzednią właścicielkę - nie jest tak, że ubytek powstał w świeżo uszytym egzemplarzu. 



Lamówka została wszyta maszynowo, ale bardzo równo i dokładnie. Jej wykończenie jest podobne do tego, które zastosowano w niektórych gorsetach Rebel Madness - końce taśmy nie są schowane do wewnątrz. 



Fason tego modelu to waist cincher, zakrywający dolną partię żeber oraz talię. Ze względu na to, że gorset nie sięga aż po samą krawędź biustu oraz nie zasłania dołu brzucha, należy niezwykle uważać przy doborze rozmiaru. Przykładowo, zwykle noszę gorsety w rozmiarze 16 i 18 cali, jednak w tym wypadku 20 cali leży na mnie najlepiej. Jak to możliwe? Przy zbyt mocnym sznurowaniu, skóra oraz znajdująca się pod nią tkanka tłuszczowa "wypływają" ponad górną i dolną krawędzią gorsetu. Kolejną sprawą jest fakt, że ten model gorsetu ewidentnie nie służy do mocnego modelowania. Jest to niemożliwe ze względu na bardzo małą ilość fiszbin oraz prostokątny kształt paneli.



Wyprofilowanie gorsetu jest bardzo delikatne i przypadnie do gustu osobom preferującym subtelną różnicę w obwodzie talii i bioder. Jak podaje producent, inspiracją do powstania tego modelu były pasy myśliwskie z epoki wiktoriańskiej. Faktycznie, gorset budzi mocne skojarzenie z pasem, ze względu na specyficzny krój i brak dużych możliwości redukujących. Oczywiście nie wszystkie gorsety typu ribbon posiadają tak dyskretne wyprofilowanie. Zachęcam do przejrzenia bloga Lucy, która poświęciła temu zagadnieniu jeden ze swoich wpisów - znajdziecie tam zdjęcia wstążkowych cincherów różnych marek. 

Jeżeli ciekawi Was w jaki sposób wykonać prosty gorset wstążkowy, polecam ten tutorial w języku angielskim.

Podsumowując, bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z kolejną gorsetową marką oraz nowym typem konstrukcji gorsetu. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się pooglądać także inne modele gorsetów Vollers, ponieważ wydaje mi się, że underbust Storm jest bardzo specyficzny i zapewne znacznie różni się od innych wyrobów tej marki.



Zalety gorsetu:

- bardzo wygodny
- piękne, nasycone kolory
- szerokie fiszbiny dobrej jakości
- mocny sznurek

Mankamenty:

- dobór rozmiaru może być kłopotliwy
- niedopracowane wykończenie lamówki
- brak underbusku
- mała zawartość bawełny w lining fabric
-niezbyt mocno wstawione oczka
-rozchodzenie się gorsetu przy krawędziach

sobota, 1 listopada 2014

Gorseciary jako wspólnota wirtualna, czyli trochę o kulturze w Internecie

Ostatnio bardzo rzadko zdarza mi się dzielić moimi przemyśleniami w sieci. Muszę przyznać, że nie akceptuję pewnej obyczajowości, którą można świetnie zaobserwować np. na Facebooku, mającej swoje podłoże w przekonaniu, że skoro mamy możliwość publicznego wypowiadania się, to należy z niej skwapliwie korzystać, pisać komentarze na dowolny temat (nierzadko bardzo krytyczne, oceniające różne zjawiska lub osoby z pozycji eksperta). Osobiście wychodzę z założenia, że moje opinie interesują raczej niewielką liczbę osób - ci, którzy chcą poznać moje zdanie, zawsze mogą wysłać mi wiadomość prywatną lub przeczytać wpis na blogu - miejscu, które jest temu dedykowane. W moim przekonaniu pisanie złośliwych, obraźliwych lub po prostu negatywnych komentarzy jest bezsensowne. Odbieram takich komentatorów, jako osoby o zaniżonym poczuciu własnej wartości, próbujące zrekompensować sobie te braki poprzez poniżanie innych.

Przechodząc jednak do sedna, wczorajsze zajęcia na studiach skłoniły mnie do pewnej refleksji, którą chciałabym się podzielić. Temat wykładu dotyczył wirtualnych wspólnot - od razu pomyślałam o facebookowej grupie "Gorseciary". Czym jest taka wspólnota? Wg Howarda Rheingolda: "Wirtualne wspólnoty są społecznymi agregatami, które powstają w Sieci, gdy wystarczająco wielu ludzi przez wystarczająco długi czas wiedzie ze sobą publiczną dyskusję poprzez ten kanał komunikacyjny, traktując się jak istoty ludzkie, by w końcu ukształtować sieci osobistych relacji w cyberprzestrzeni." 


Innymi słowy, wspólnota wirtualna to typ zbiorowości społecznej, której interakcje odbywają się za pośrednictwem Internetu. Co ciekawe, wg badaczki Nagel, każda wspólnota wirtualna przechodzi określony, naturalny cykl:


1. Etap początkowego entuzjazmu
2. Etap ewangeliczny (budowanie zasad)
3. Etap wzrostu
4. Etap wspólnotowości (budowanie związków emocjonalnych)
5. Etap dyskomfortu spowodowanego zróżnicowaniem (wspólnota odbiega od celu, nie widzi już pierwotnych założeń)

Szósty etap może być dwojaki:

6a. Dyskomfort jest tak silny, że wspólnota obumiera. Wytwarzają się nowe podgrupy na bazie starej.
6b. Wspólnota pokonuje kryzys dzięki "liderom" i "weteranom", co sprawia, że staje się "wspólnotą dojrzałą".

Należę do "Gorseciar" od samego początku istnienia grupy, dlatego mogłam obserwować jej przeobrażanie się. Niestety w moim odczuciu powyższy opis cyklu idealnie pasuje do tego, co się wydarzyło. Według mnie obecnie przechodzimy piąty etap. Mam wrażenie, że coraz bardziej odchodzimy od tematu grupy, a nowym celem stała się walka o to kto ma rację. Mocno uogólniając, w grupie wytworzyły się dwa obozy. Pierwszy to grono osób, które uważają, że wolność słowa zapewnia im pełną swobodę wypowiedzi, z której chętnie korzystają. Drugi (bardziej odosobniony) obóz próbuje wchodzić w dyskusję z oponentami, przywoływać ich do porządku i tak dalej... Na końcu z tego wszystkiego robi się niezły burdel - jedni naskakują na drugich, meritum sprawy staje się zupełnie nieistotne.

Zastanawiam się co będzie dalej, jaki będzie efekt takiego stanu. Część osób szczególnie zniesmaczonych całą sytuacją już zaczęła organizować się poza granicami "rodzimej" grupy.

Żeby była jasność, nie twierdzę, że każdą opinię odmienną od ogółu należy cenzurować. Zastanówmy się jednak, czy jest w ogóle sens wyrażać nasze zdanie dotyczące czysto estetycznych, subiektywnych upodobań? W Internecie zdarza mi się czytać mnóstwo komentarzy typu: "Ale krzywe nogi", "Wolę chudsze panie w gorsetach" lub wręcz przeciwnie: "Po co takiemu szkieletorowi gorset?". Myślę, że takie rozważania lepiej zostawić sobie na okazję kawy z przyjaciółką i niekoniecznie uszczęśliwiać nimi wszystkich wokół.

Bardzo proszę nie brać moich słów do siebie, ponieważ moim celem było opisanie zjawiska, które obserwuję, nie zaś komentowanie zachowania konkretnych osób.

A jakie jest Wasze zdanie na temat wypowiedzi w Internecie?

środa, 29 października 2014

Sounds of Silence - współpraca z Narrenturm

Pewnie będzie to zaskoczeniem dla wielu osób, ponieważ do tej pory nie miałam odwagi pokazać moich nagrań. :) Poniższy utwór powstał we współpracy z twórcą projektu Narrenturm - Rionem, który skomponował cały kawałek. Ja odpowiadam za wokal oraz tekst piosenki. Jest to nasz pierwszy wspólny projekt.

Muzyka, a w szczególności śpiewanie pociągało mnie od dziecka. Przez ostatnie lata byłam zaangażowana w kilka projektów, które niestety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Praca nad "Sounds of Silence" była dla mnie swego rodzaju nowością, ponieważ do tej pory obracałam się wyłącznie w klimatach zimnej fali i nie miałam okazji nagrywać muzyki elektronicznej. Myślę, że było to ciekawe doświadczenie, które chętnie powtórzę. :)


poniedziałek, 13 października 2014

Różana stylizacja | Rose outfit

Pomysł wykonania kwiatowej spódnicy pojawił się jeszcze w wakacje, tuż po tym, jak zaczęłam zajmować się tworzeniem kwiatowych czepców. Od dawna chodziły za mną myśli, by zrealizować "coś większego". Nie przypuszczałam jednak, że to, co teoretycznie wydaje się rozsądne i łatwe do zrobienia, w praktyce może już nie być takie proste....

The idea of making a rose skirt came to me during holidays, when I was creating floral headdresses. For a long time I wanted to make something really special, but I didn't expect it to be so difficult...

Początkowo zamówiłam 100 róż, licząc na to, że zajmą one sporą powierzchnię spódnicy. Nie mogłam się bardziej mylić! :D Okazało się, że kwiaty pokryły zaledwie 1/7 powierzchni. Był to przełomowy moment, ponieważ musiałam podjąć decyzję, czy odpuszczam sobie ten projekt, czy też chcę bawić się w to dalej, Po przemyśleniu tematu postanowiłam, że doprowadzę tę sprawę do końca. Pokrycie spódnicy kwiatami trwało wiele tygodni (każdy z nich był ręcznie przyszywany), a suma, którą przeznaczyłam na zakup materiałów była niebagatelna. Czy było warto? Moim zdaniem tak. Cały proces nauczył mnie wiele cierpliwości oraz wytrwałości w dążeniu do celu. 

At first I ordered 100 roses thinking it would be enough. I couldn't be more wrong! :D Unfortunatelly that number covered only 1/7 of the skirt. At this moment I had to make a decision to drop the project or invest heavily in to finishing it. After thinking it through I decided to continue with the project. The work took many weeks but I think it was worth it. I have learned much through the experience.

  
16" overbust made by Corsetry & Romance




Wszystkie zdjęcia są moją własnością - jeśli chcesz je udostępnić proszę o wiadomość.

All photos are owned by me - please contact me if you want to use them.

czwartek, 9 października 2014

Nowa seria Lady Sloth: Raven's Mansion

Lubicie ubrania w stylu Lolita? :) Nowa kolekcja Lady Sloth idealnie trafiła w mój gust, dlatego cieszę się, że ponownie mogłam zaprezentować ich ubrania. W skład serii Raven's Mansion wchodzą:

One Piece Dress



NW Skirt


Jumper Skirt


 

HW skirt



Spódnice i sukienki zostały wykonane z organicznej satyny bawełnianej ozdobionej oryginalnym nadrukiem. Spodnia warstwa to szyfonowa podszewka wykończona falbaną. 

Szczegóły printu:




Clothes: Lady Sloth
Hair accessories: Veil
Model: Absentia

wtorek, 23 września 2014

Stylizacja z gorsetem Retrofolie | Retrofolie outfit

W końcu udało mi się skompletować zestaw ubrań odpowiedni do gorsetu Retrofolie, który pokazywałam Wam już wcześniej. W sklepach i lumpeksach pustki, dlatego ostatecznie zdecydowałam się na uszycie spódnicy i dobranie do niej czegoś z szafy. Underbust ma bardzo wyraźny, dominujący wzór, dlatego nie chciałam, by pozostałe części garderoby z nim konkurowały. Postawiłam na jednorodną, pastelową kolorystykę i brak dodatkowych tekstur.

Wykonanie spódnicy dało mi dużo satysfakcji, jestem bardzo zadowolona z otrzymanego efektu. Do jej wykonania posłużyło mi wiele metrów tiulu, satyna bawełniana (na podszewkę) oraz koraliki, którymi ozdobiłam dół. Po pierwszym praniu tiul będzie lepiej się układał i będzie mniej sterczał na górze. W planach mam już kolejne tiulówki w innych kolorach. :) Prawdopodobnie będą dostępne na stoisku Veil podczas targów Dark Market w Krakowie. 

Przy takim kroju spódnicy lepiej sprawdziłby się gorset z mniej zabudowanym dołem. Krój longline jest najodpowiedniejszy do ołówkowych spódnic, które ściśle przylegają do bioder - wtedy linia gorsetu i spódnicy nie jest zaburzona. 

*** ENG ***

At last my Retrofolie outfit is complete! :) Unfortunately  I could not find any matching skirt in my local shops and second hands so I made one myself. The corset print is very eye cathing and I didn't want to overwhelm it with detailed clothes.

Creating the skirt was very satisfying. I am very pleased with the final outcome. To made the skirt I used many metres of tulle, cotton satin (for a lining) and beads. After first wash the tulle will raise less at the top and look better. In the future I want to make more skirts in many different colours. They should be available at the Dark Market in Krakow.

I think this kind of skirt would look better with shortline corsets. Longline is perfect for pencil skirt, which fits tightly around the hips.

absentia

absentia



absentia

Skirt, headband: Veil (made by me)
Corset: Retrofolie
Blouse: secondhand


Wszystkie zdjęcia są moją własnością - jeśli chcesz je udostępnić proszę o wiadomość.
All photos are owned by me - please contact me if you want to use them.

wtorek, 2 września 2014

The moorland

Ostatnio miałam okazję spełnić jedno z moich fotograficznych marzeń i zrealizować sesję na wrzosowisku.

Few days ago I was able to fulfill one of my photographic wishes - make a photo shoot on a moorland.







Outfit:
Skirt, headdress, earings, corset roses: Veil (created by me)
corset: Lady Ardzesz
blouse: off-brand

Wszystkie zdjęcia są moją własnością - jeśli chcesz je udostępnić proszę o wiadomość.

All photos are owned by me - please contact me if you want to use them.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Zmiany w gorsetach Rebel Madness na przykładzie underbusta Creepy Monsters

Niedawno w sklepie Rebel Madness pojawiła się część od dawna zapowiadanych nowości gorsetowych. Z całej oferty najbardziej przypadł mi do gustu gorset Creepy Monsters, który dotarł do mnie na początku zeszłego tygodnia. W poniższej recenzji chciałabym skupić się na zmianach, jakie marka wprowadziła w swoich wyrobach. W moim odczuciu warto zwrócić na nie uwagę, ponieważ postęp jest bardzo duży (choć nie wszystkie zmiany postrzegam jako pozytywne).


Moje pierwsze zetknięcie się z Rebel Madness miało miejsce kilka lat temu, kiedy sklep nie posiadał jeszcze własnej platformy internetowej i sprzedaż była prowadzona na allegro. Gorsety, które wówczas szyto były usztywniane fiszbinami kompozytowymi, a pierwsze modele miały haftki zamiast busku. Nie miałam nigdy okazji przymierzyć tamtych gorsetów, dlatego nie będę wypowiadać się na temat ich jakości, czy modelowania. Należy potraktować je, jako pierwszy etap gorsetowej ewolucji Rebel Madness.

Następne w kolejności były dość oryginalne modele, już na fiszbinach metalowych. Ktoś jeszcze pamięta underbust dekorowany rysunkiem Leonarda da Vinci przedstawiającym ludzki płód? :) Jak na mój gust, dość ekscentryczny pomysł, zważywszy na fakt, że w ciąży gorsety są kategorycznie przeciwwskazane. Zdjęcia gorsetów z owej kolekcji można wyszperać w Internecie, kilka z nich dotąd nie znikło z szafy.pl.

źródło: Rebel Madness

Pod koniec 2012 roku działalność RM doczekała się oficjalnego sklepu internetowego, do którego kilka miesięcy później wprowadzono underbusty. Gorsety z pierwszej dostawy nie były idealne, o czym pisałam w moich krótkich recenzjach. W moim przypadku podstawowym problemem okazał się krój niedostosowany do moich szerokich bioder oraz jakość sznurka i podszewki, z których nie byłam zadowolona. W następnej dostawie poprawiono te elementy.

W lutym tego roku dokonałam zakupu gorsetów Classic Satin oraz Red Queen. W obydwu modelach zastosowano czarny, gruby drelich jako podszewkę oraz użyto nowego sznurka dobrej jakości. Poprawiony wykrój zapewnił więcej miejsca na wysokości bioder, dzięki czemu gorsety stały się o wiele wygodniejsze.



W międzyczasie zmianom uległy także inne elementy konstrukcji gorsetów, o czym możemy się przekonać przyglądając się modelowi Creepy Monsters.

Tkanina wierzchnia / fashion fabric to w tym wypadku matowa, niezbyt gruba bawełna z nadrukiem zaprojektowanym dla Robert Kaufman Fabrics. Całość przedstawia postacie z horrorów: Draculę, mumię, wilkołaka oraz Frankensteina. Kolory są żywe, bardzo nasycone. Pomiędzy barwami nie ma płynnych przejść gradientowych. Szkoda, że wzór nie został  lepiej dopasowany - w oczy rzucają się zwłaszcza poucinane napisy. Co drugi panel gorsetu został wykonany z gładkiej, czarnej bawełny. Jest to dokładnie ten sam rodzaj tkaniny, który został użyty jako podszewka.




Podszewka / lining fabric to czarny drelich, jednak jest to inna tkanina, niż ta zastosowana w underbuście Red Queen. Faktura materiału jest mniej wyraźna, ale nie wpływa to na obniżenie się jakości. Niestety na stronie sklepu nie znalazłam informacji o tym, czy drelich jest w 100% bawełniany. Zwyczajowo przyjmuje się, że nazwa ta dotyczy tkaniny o ukośnym splocie, która może być wykonana z bawełny, lnu lub mieszanki włókien. Obecnie można kupić także drelich wytwarzany z poliestru i bawełny (np. 65% / 35%). Dla pewności wolałabym, żeby podano dokładny skład materiału. Tak, czy inaczej, podszewka jest dobrej jakości i równo wszyta.



Busk, który w poprzednich modelach miał 1,5 cm szerokości, aktualnie został zastąpiony dłuższą i dużo szerszą bryklą (2,5 cm). Poprzednia wersja buska miała nieco inaczej rozmieszczone zapięcia loops/knobs - dwa dolne były usytuowane bliżej siebie, co stanowić miało dodatkowe wzmocnienie okolic brzucha. Obecnie wszystkie zapięcia rozmieszczone są w tej samej odległości. W poprzedniej kolekcji obok buska zostały wszyte fiszbiny płaskie, aktualnie zrezygnowano z takiego usztywnienia. Jestem jak najbardziej za - nowy gorset jest o niebo wygodniejszy, a busk jest bardzo porządny.


Underbusk jest obecny we wszystkich posiadanych przeze mnie gorsetach RM. W moim egzemplarzu Creepy Monsters kolor underbuska został dość niefortunnie dobrany, ponieważ elementy grafiki, które na nim występują, nie pokrywają się z tymi, jakie widać na przednich panelach gorsetu. Fakt ten sprawia, iż underbusk staje się w zasadzie bezużyteczny, jeśli nosimy gorset na ubraniu - podkreśla on bowiem przerwę pomiędzy dwiema stronami buska.



Fiszbiny usztywniające gorsety to mieszanka fiszbin metalowych spiralnych oraz metalowych płaskich. Z biegiem czasu zmieniły się proporcje między ilością danego rodzaju fiszbin. W pierwszej serii gorset zawierał aż 6 fiszbin płaskich (4 z tyłu i 2 z przodu), następnie ograniczono ich ilość do 4 (2 z tyłu i 2 z przodu), by w końcu zostawić tylko 2 z tyłu. Moim zdaniem jest to zmiana na plus, choć opinie w tej kwestii mogą być różne. Wg mnie czymś absolutnie obligatoryjnym jest usztywnienie gorsetu płaskimi fiszbinami po zewnętrznej stronie wiązania. Zapobiega to jego wyginaniu i tworzeniu formy wklęsłej )( lub owalnej (). Dodatkowe płaskie fiszbiny z tyłu nie są konieczne, by wiązanie było równoległe. Usztywnienie z przodu płaskimi fiszbinami jest wskazane, jeśli zależy nam na mocnym spłaszczeniu wystającego brzucha. W przypadku gorsetu Creepy Monsters busk jest na tyle szeroki i sztywny, że powinien w zupełności wystarczyć, by spłaszczyć brzuch. 


Panel pod wiązaniem nie różni się zbytnio od innych stosowanych przez Rebel Madness. Początkowo modesty panel zawierał 8 oczek, przez które przewleczony był sznurek łączący go z gorsetem. W tej chwili oczek jest o połowę mniej. Zmiana ta została wprowadzona już wcześniej i jest widoczna w gorsetach Red Queen oraz Classic Satin. Moim zdaniem nie wpływa to w żaden sposób na wygodę z jaką wiążemy gorset. We wszystkich gorsetach RM panele nie są usztywniane fiszbinami, co odrobinę utrudnia ich wyrównanie pod wiązaniem.


Oczka są bardzo mocno wbite - tutaj sklep jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. We wszystkich moich gorsetach ich produkcji oczka spisują się bardzo dobrze. W modelu Creepy Monsters oczka mają czarny kolor co bardzo mi się podoba.

Sznurek jest taki sam, jak w gorsetach Red Queen oraz Classic Satin - mocny, obły i jak się domyślam nylonowy. Jego końce zostały nadtopione, co zapobiega strzępieniu. Średnica sznurka jest odpowiednia w stosunku do oczek. Na poniższym zdjęciu widać różnicę pomiędzy pierwszym (zerwanym w trakcie drugiego wiązania) sznurkiem z modelu Ornament, a nowym. 

po lewej: sznurek z gorsetu Creepy Monsters, po prawej z gorsetu Ornament (I seria)
Lamówka występująca w Creepy Monsters została wszyta ogólnie rzecz biorąc równo, niestety trafił mi się egzemplarz z małym błędem widocznym z przodu. Brzeg gorsetu przy busku jest różnej długości przez krzywo wszytą taśmę.



Nie do końca odpowiada mi również sposób podwinięcia końców, o czym już pisałam, jednak jest to kwestia bardzo subiektywna i zapewne nie wszystkim będzie to przeszkadzać. Pierwsze modele były obszyte węższą lamówką, obecnie stosowana jest o połowę szersza. 

Waist tape nie przechodzi przez wszystkie panele - pierwszy z nich nie jest wzmocniony, a wiadomo, że najlepiej, aby taśma była obecna na całej szerokości gorsetu. Co ciekawe, underbusty Ornament oraz Violet z pierwszej serii posiadają waist tape we wszystkich panelach. Jest więc to niewielka zmiana na niekorzyść.



Wykrój gorsetu Creepy Monsters jest znacznie inny, niż w przypadku poprzednich modeli RM, które mam w szafie. Gorsety z pierwszej serii miały 68 cm w biodrach i 60 cm na górze. Następne modele z lutego 2014 miały 70 cm na dole i 64 cm na górze. Wg moich pomiarów gorset Creepy Monsters ma 76 cm na dole i 72 cm na górze. Jest to różnica aż 4 cm w stosunku do tego, co podaje producent. Być może dokonujemy pomiarów w inny sposób - ja podaję najszerszy obwód, mierzony oczywiście w linii prostej.

Jak wynika z tabelki producenta, wszystkie gorsety w rozmiarze 18 cali powinny mieć 68 cm szerokości na górze. Różnica pomiędzy modelem Red Queen, a Creepy Monsters z różnych doszyć jest duża, co widać na poniższym zdjęciu. Nie wiem, jak tłumaczyć ten fakt - czy tabelka w międzyczasie się zmieniła, czy też od samego początku czerwony gorset nie był z nią zgodny? Podejrzewam, że tabelki, jakie aktualnie widać na stronie zostały zmodyfikowane i wszystkie gorsety szyte są wg nowego wykroju.

na górze: underbust Creepy Monsters, na dole underbust Red Queen

Tak prezentuje się gorset w rozmiarze 18". Niestety jest na mnie za duży - bez problemu mogę włożyć dłoń pod gorset zarówno u góry, jak i na dole.





Wyprofilowanie jest dosyć mocne i dobrze widoczne - gorset tworzy ładne wcięcie w talii. Niestety ze względu na wymiary gorsetu, w moim przypadku nie można liczyć na znaczną redukcję centymetrów.



Podsumowując, największe różnice, jakie możemy zaobserwować, pomiędzy nowymi gorsetami RM, a poprzednią kolekcją to:

-inny wykrój uwzględniający więcej miejsca w klatce piersiowej i w biodrach
-nowy, szerszy busk
-brak fiszbin płaskich z przodu gorsetu
-inny rodzaj drelichu o mniej wyraźnej fakturze

Czy kupiłabym gorset drugi raz, wiedząc jak się prezentuje na żywo? Tak. Uważam, że to udany projekt. Gorset sprawia dobre wrażenie, pomijając niewielkie mankamenty w postaci nierównego przedniego brzegu oraz niedopasowanego wzoru. Wymiary gorsetu nie zgadzają się z tabelką - być może inaczej mierzę gorset, niż zrobiła to obsługa sklepu. Największą zaletą underbusta jest niesamowita wygoda, jaką gwarantuje podczas noszenia. Ciekawi mnie, czy byłby równie komfortowy w mniejszym rozmiarze.