wtorek, 18 lutego 2014

Subiektywnie o lalkach Monster High


Zapewne spora część Was doskonale pamięta lalki Barbie, które królowały w naszych domach w latach 90. Opalona skóra, zabójczo długie nogi i błyszczące włosy (najczęściej) w odcieniu platynowego blondu to najbardziej rozpoznawalne atrybuty tej zabawki. Z biegiem czasu Barbie stała się obiektem krytyki z powodu swojej nienaturalnie szczupłej figury oraz "idealnej" twarzy odpowiadającej lansowanemu kanonowi kobiecego piękna. 
W odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku, cztery lata temu firma Mattel wydała swoją pierwszą serię lalek Monster High. W odróżnieniu od Barbie każda z postaci MH posiada nieco inne rysy twarzy a także charakterystyczną osobowość (możliwą do wyśledzenia w animowanym serialu i filmach, jak również w serii książek napisanych przez Lisi Harrison). Lalki różnią się między sobą kolorem skóry i wzrostem. Każda z nich należy do konkretnej rasy związanej z nadprzyrodzonymi istotami: Draculą, Frankensteinem, duchami, wilkołakami...  

Główną motywacją, jaka skłoniła mnie do podjęcia tematu Monster High na łamach tego bloga, był jednogłośny sprzeciw studentek wydziału pedagogicznego UW wobec w.w. lalek, jakiemu parokrotnie miałam okazję ze szczerym zdumieniem się przysłuchiwać. 


Jestem posiadaczką kilkunastu lalek (te widoczne powyżej to większa część mojej kolekcji) oraz absolwentką przywołanego wcześniej wydziału. Nigdy nie czułam się wielkim ekspertem do spraw dzieci, ponieważ moje zainteresowania naukowe obracają się wokół kwestii ściśle związanych ze skończoną przeze mnie specjalizacją - edukacją plastyczną. Chciałabym jednak rzucić trochę światła na Monster High, ponieważ odnoszę wrażenie, że większość osób krytycznie wypowiadających się o tej serii nie jest dobrze zapoznana z tematem.

Głównym argumentem, jaki zwykł padać w trakcie dyskusji, jest stwierdzenie: "Monster High to dokładnie to samo co Barbie". No tak, innymi słowy wyidealizowany wygląd lalek jest nośnikiem negatywnych wzorców, szczególnie łatwo przyswajalnych przez dzieci. Lecz czy aby na pewno? Pragnę zwrócić uwagę na różnorodność fizycznych cech lalek MH, o których wspomniałam już na samym początku. Bohaterowie filmów Monster High są przedstawicielami wielu różnych ras, które potrafią koegzystować w jednej zbiorowości uczniowskiej. Oczywiście dochodzi między nimi do sporów, zwłaszcza w przypadku rywalizujących ze sobą grup, jakimi są wilkołaki oraz wampiry. Możemy jednak odnaleźć wątki miłosne pomiędzy przedstawicielami tych ras, co dowodzi możliwości porozumienia ponad podziałami. Filmy z serii MH propagują akceptację i otwartość na to co inne, nieznane - są to wysoko cenione wartości we współczesnych zachodnim społeczeństwie.

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że wszyscy główni bohaterowie występujące w serii mają szczupłą sylwetkę, ponadto żaden z nich nie zmaga się z niepełnosprawnością. Zauważmy, że pomimo społecznych kampanii nawołujących do prezentacji różnorodnych wzorców wyglądu ludzkiego ciała, w większości bajek rzadko kiedy spotkamy pozytywnego bohatera obdarzonego większą tuszą lub poruszającego się na wózku inwalidzkim etc. Zestawiając sylwetki lalek Monster High z figurą Barbie warto zwrócić uwagę na różnice w ich wyglądzie. Te pierwsze mają mniejszy biust, proporcjonalnie szersze biodra, masywniejsze łydki a także bardziej wystające brzuchy od swoich poprzedniczek. Sama nie określiłabym ich sylwetki jako idealnie wyważonej figury klepsydry, wg mnie jest to częściej spotykany typ gruszki.



Najbardziej zaskakującym dla mnie argumentem, często używanym przez przeciwników MH jest opinia, że lalki te są brzydkie, ohydne, przerażające... Szczerze mówiąc nie wiem nawet jak dyskutować z takim twierdzeniem. Każdy z nas posiada własny zmysł estetyczny (choć nie zawsze uświadamiając sobie, jakie czynniki wpłynęły na jego ukształtowanie). Według mnie, gdyby lalki te były przerażające lub nieładne, nie sprzedawałyby się tak dobrze. Wiadomo jak działają zasady wolnego rynku i reklamy - dzieciom da się wmówić bardzo dużo. Po moich niedawnych doświadczeniach wyniesionych z kilku szkół podstawowych nie uwierzę jednak, by dzieci mogły odczuwać strach przed tymi lalkami. A właśnie to jest najważniejsze: co o lalkach rzeczywiście sądzą potencjalni odbiorcy.

Seria Monster High jest niezwykle popularna nie tylko wśród dzieci. Czasami nawet zastanawiam się, czy dorośli kolekcjonerzy nie stanowią większej części wszystkich zbieraczy.

W sieci można znaleźć wielu pomysłowych twórców, którzy zajmują się tzw. repaintem, czyli przemalowywaniem lalek, co nadaje im całkiem nowe oblicze. Poniżej kilka ciekawych prac, jakie znalazłam:





źródło: http://mvzor.deviantart.com/


Kastomizowane lalki Monster High mogą mieć także wymienione włosy i odzież. Bywa, że wartość takich lalek sięga setek złotych.

źródło: http://rach-hells-dollhaus.deviantart.com/



źródło:  http://rach-hells-dollhaus.deviantart.com/
źródło:  http://rach-hells-dollhaus.deviantart.com/

źródło: http://soumextae.deviantart.com/

W Polsce także możemy znaleźć zdolne osoby zajmujące się szyciem ubranek i przemalowywaniem. Polecam Lalibajkę, która tworzy piękne kreacje dla Monster High i innych lalek. :)

Operetta z serii Dance Class w sukience Lalibajki
Spectra z pierwszej serii w stroju wykonanym przeze mnie

11 komentarzy:

  1. Pokaźna kolekcja ;) Sama mam tylko trzy, ale jestem w nich zakochana - szczególnie urzekła mnie Skelita - jest nieziemsko dopracowana ;) Patrząc na nie raczej wolałabym żeby moje przyszłe dzieci się nimi nie bawiły, przynajmniej do osiągnięcia pewnego wieku. Chociaż biorąc pod uwagę to, że sama wychowałam się na m.in. anime Dragon Ball, które bywało dość drastyczne, ale skupiałam się raczej na wartościach ukrytych - nie widziałam żadnego odcinka MH, ale może w przyszłości jeszcze zmienię zdanie ;)
    Poza tym nie rozumiem tej nagonki na lalki Barbie, miałam niejedną w życiu i nigdy przez myśl mi nie przeszło porównywać się do jej figury - było dla mnie jasne, że to tylko lalka i ma zupełnie inne proporcje. Zawsze jak poruszałam temat z koleżankami czy nawet gdzieś na forum, dziewczyny mówiły to samo. Co nie zmienia faktu że ta różnorodność u lalek MH bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesujące podejście, mogłabyś mi przybliżyć, dlaczego wolałabyś, aby Twoje dzieci bawiły się innymi zabawkami? :) Mam wrażenie, że nie do końca "chwyciłam" Twój punkt widzenia.

      A co do lalki Barbie... Cały problem polega na tym, że kobiety często nie są świadome presji, jaka jest na nie wywierana, ponieważ dzieje się to w łagodny i mało dostrzegalny sposób. Nie chodzi tu o świadome porównywanie się z lalką, a raczej o wyrastanie wśród określonych wzorów kulturowych, co w rezultacie prowadzi do wyznawania określonego, odgórnie narzuconego ideału piękna (co ma ogromne znaczenie ekonomiczne dla przemysłu modowego, kosmetycznego, chirurgii plastycznej itp.). Niektórzy są bardziej odporni, inni mniej. :)

      Usuń
    2. Trochę namotałam. Chodzi mi o to, że małe dzieci mają sporą wyobraźnie i mogłyby się po prostu bać tych lalek gdyby dowiedziały się o co z nimi chodzi - córka Draculi, Upiora z Opery, Frankensteina. Pamiętam jak po kryjomu obejrzałam "Laleczkę Chucky" jak byłam mała - miałam wtedy lalkę, która z jakiegoś powodu mi ją przypominała, mimo, że jak teraz o tym myślę to nie wydaje mi się wcale podobna ;) Grunt w tym, że zaczęłam bać się tej lalki i nie byłam w stanie spać z nią w jednym pokoju. Nie pamiętam ile miałam wtedy lat- raczej mniej niż 6. W tym wieku dzieci są chyba podatne na takie rzeczy i zastanawiałabym się zanim bym kupiła taką lalkę - co nie znaczy że w tym momencie mówię kategoryczne 'nie' - to raczej kwestia konkretnej sytuacji bo nie ma co gdybać. Jeśli chodzi o dzieci w starszym wieku to sama mając te 11-13 lat oglądałam Dragon Ball i mimo że potrafiło być drastyczne to jednak wychwytywałam przeróżne wartości z przekazu, miło, że bajki MH też mają jakiś głębszy przekaz bo już bałam się że programy dla dzieci wszystkie zniżyły się do poziomu Hanny Montany itp.

      Usuń
    3. Teraz już rozumiem. :) Sama doskonale pamiętam mój dziecięcy strach spowodowany cieniem, jaki rzucał na ścianę duży filodendron. No cóż, każda zabawka wybierana przez rodziców powinna być dostosowana do wieku dziecka (ale również do jego indywidualnej wrażliwości, która może być różna u dzieci niezależnie od ich wieku). Z tego co widzę na opakowaniach MH, lalki te są zalecane dla wieku 6+. Dla jednego dziecka może być to w sam raz, dla innego niekoniecznie. :(

      Usuń
  2. Jako nauczycielka i osoba bardzo na bakier ze wszelkimi wzorcami kobiecego piękna:
    Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam lalki Monster Hearts, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony podobała mi się ich alternatywność i różnorodność - cała seria zdaje się być zresztą opracowana pod kątem zachęcania młodych dziewcząt do poszukiwania własnego stylu i rozwijania indywidualności. Niestety, wyjąwszy tę jedną, wspaniałą dynamikę, lalki mają podobne do Barbie problemy, jeśli idzie o fizyczną prezencję i jej impakt na wyobrażenie młodej dziewczyny o ideale kobiecego piękna.

    Barbie ustanowiła/ była odzwierciedleniem "ideału" kobiecego ciała w swoim czasie. Czy lalki z Monster Hearts naprawdę nie są tym samym? Owszem, szczupłe gruszki zdarzają się dziś częściej, niż klepsydry. W mainstreamowych mediach skierowanych w stronę nastolatków widzę zresztą same szczupłe gruszki. I przez szczupłe, mam na myśli wyćwiczone, wychudzone i wyczerpane - okazjonalna klepsydra, o ile nie ma statusu gwiazdy filmowej, zbywana jest jako tłuścioch. Do tego przekonania przyczynia się kształt przemysłu odzieżowego, walka z którym jest dolą większości młodych kobiet nawet, jeżeli nie mają wiele do czynienia z promującymi szczupłość treściami w mediach. Gdyby nie parcie na szczupłą sylwetkę, wiele młodych dziewcząt reprezentujących przywołaną tutaj szeroką grupę szczupłych gruszek mogłoby być gruszkami o pełniejszych kształtach bądź jabłkami. Nie sądzę, by Monster Hearts działało tutaj afirmacyjnie - z mojej perspektywy promuje ono po prostu inny szkodliwy ideał. A przecież dałoby się te lalki zrobić w różnych kształtach i rozmiarach - odrobinkę niższa, wyższa, barczysta, wąskobiodrzasta, klepsydra, troszkę pulchniejsza - co nie powinno zaszkodzić sprzedaży (i tak byłyby ładne), a niezwykle wzmocniłoby przesłanie i impakt całej serii. Tymczasem fakt, iż postaci akceptują swoją inność w aspekcie rasy, pozycji społecznej, talentów, zainteresowań i innych, ale wszystkie co do sztuki są długie i szczupłe, w moim odczuciu może wręcz wzmocnić w młodych osobach wyobrażenie o istnieniu jedynego słusznego modelu kobiecej sylwetki.

    Fakt, iż postaci o niestandardowym wyglądzie lub postaci niepełnosprawne występują w bajkach rzadko, nie jest argumentem poprawiającym sytuację Monster High. Fakt, iż rozlicza się serię z wysokich standardów, których lalki zwykle nie spełniają, może jednak świadczyć o tym, że do czegoś się zbliżyła...?

    No i te obcasy - nie twierdzę, że lalki są wulgarne, ale kojarzenie stylu i sposobu wyrażania siebie z rekwizytami do zdjęć... No dobra, to już tylko moje prywatne uprzedzenie.

    Na pewno jednak, proponując różnorodność stylów i akceptację inności, Monster Hearts są krokiem w dobrą stronę, jeśli idzie o sposób kształtowania wzorców kobiecego piękna w mediach. Może małym, ale jednak.
    A także - świetna notka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obszerną wypowiedź. Miło było mi przeczytać, że jako nauczycielka ceni sobie Pani różnorodność i indywidualizację wyglądu. Niestety w środowiskach, w których przystało mi dorastać, była to rzadka cecha wśród pedagogów.

      Wydaje mi się, że jedną z głównych przyczyn, decydujących o tym, iż figury lalek nie zostały bardziej zróżnicowane, są kwestie ekonomiczne. Najbardziej kosztownym elementem w procesie produkcyjnym jest wyrób form służących do odlewów plastikowych części. Prawdopodobnie producent stwierdził, że tak duży nakład finansowy może w rezultacie okazać się nie dość opłacalnym (lub nawet spowodować duże straty, jeśli lalkom znacząco spadnie sprzedaż). W takich wypadkach zresztą zawsze prowadzone są badania fokusowe. I niestety to co nam wydaje się ładne, wg grupy kontrolnej może być już nie do przyjęcia...

      Mimo wszystko myślę, że figura lalek MH nie do końca odzwierciedla obowiązujący obecnie kanon urody (pomijając ich ewidentną smukłość). W showbiznesie oraz przemyśle pornograficznym trend dużego, silikonowego biustu jest nadal bardzo silny (choć powoli się od niego odchodzi). Z kolei na wybiegach dominują sylwetki o androgenicznych cechach. Oczywiście jest uogólnienie z mojej strony - w ostatnich latach pojawia się coraz więcej modelek plus size (choć wg mnie najczęściej pojawiają się w mediach w kontekście osobliwości, dziwnego przypadku).

      Nie chcę występować w roli ślepego obrońcy lalek Monster High i firmy Mattel. Moim zamiarem było wskazanie czytelnikowi, że seria ta podlega tym samym tendencjom rynkowym, co inne zabawki o bardziej tradycyjnym wyglądzie. Oczywiście nie jest to wystarczające usprawiedliwienie, by zaakceptować deficyty, o których Pani wspomina. Moim zdaniem musimy się jednak pogodzić z tym co nieuniknione, czyli stopniowym i powolnym wprowadzaniem innowacji przez rynek zabawkarski.

      Usuń
    2. Zgadzam się z kwestią, że wszystko weryfikuje rynek. Trafne spostrzeżenie o procesie produkcyjnym. Wydaje mi się, że jest jeszcze jeden powód, dla którego lalki są szczupłe. Przedstawiają pełne życia (wink wink) nastolatki, które jeszcze nie osiągnęły kobiecych kształtów w pełni. Z tego powodu nie mają zbyt wiele tkanki tłuszczowej i większych piersi. To są młode kobiety, więc już troszkę uda są. Oczywiście młodych grubszych mamy coraz więcej, lecz tutaj podejrzewam wchodzi w grę koszt materiału. Grube lalki są mniej ekonomiczne nie tylko ze względu na materiał na ciałka, ale i konieczność szycia bardziej różnorodnych ubranek. Podejrzewam, że ubranka teraz są rozmiaru uniwersalnego i w miarę pasują na każdą lalkę z serii.

      Poza tą uwagą w miarę zgadzam się z Tobą podejściem do tematu. Lalki mi się podobają, choć nie mam własnej, a repaint i ubranka oglądałabym godzinami. Chętnie kupiłabym jakąś używaną tylko do malowania i szycia ubranek. Za młodu miałam dużo lalek, domek i pełną maleńką szafkę. Aż łza się w oku kręci.

      Monsterki to dobra alternatywa dla droższych kolekcjonerskich lalek.

      Usuń
    3. To prawda, można na to patrzeć także od tej strony. Ubranka faktycznie są uniwersalne.

      Tanie lalki można dostać na ebay'u lub na allegro. Często zdarzają się bez ubranek - wprost idealne, by uszyć coś dla nich samodzielnie. Ja cały czas przymierzam się do repaintu Ghoulii (postać z niebieskimi włosami), którą niedawno upolowałam za 30 zł. Mimo wszystko, trochę się boję - nie chciałabym pogorszyć jej stanu.

      Usuń
  3. 'Monster High, przepraszam za błąd (sen jest dobry, trzeba zażywać więcej snu). I dopiero zauważyłam, że lalki faktycznie mają zróżnicowany wzrost, jak w serialu. Cóż, zawsze to jakiś postęp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Przed chwilą udało mi się dokonać prawdziwego odkrycia - lalki różnią się między sobą nie tylko wzrostem! W przypadku modeli, jakie posiadam są to wyraźne różnice w wielkości biustu lub nawet całego torsu. W Internecie znalazłam także takie zdjęcie: http://th00.deviantart.net/fs70/PRE/f/2013/338/0/4/monster_high_comparison__clawdia__by_beansproutmomo-d6wpogk.png

      Jak widać, najwyraźniej wyciągnęłam przedwczesne wnioski - producent jednak postawił na różnorodność. Choć oczywiście, wszystkie lalki są szczupłe...

      Usuń
    2. To bajer ;D. Czyli ktoś wpadł na pomysł. Minie chwila z drugą i będziemy mieli prawdziwie różnorodne lalki. Kto wie, może odzież probiu opanuje wtedy świat?
      Przeglądając swoją kolekcję zabawnych teczek zauważyłam, że Monster High nadaje kolorowi różowemu trochę "punkowy" charakter, co też wydaje mi się znaczące, jeśli idzie o dekonstrukcję statusu księżniczkowej Barbie (I przy okazji wzbudza we mnie chęć zakupu czegoś w kolorze fuksji, bo od tego lalki Monster High też przecież są).

      Usuń