piątek, 14 lutego 2014

Underbust red queen – recenzja gorsetu Rebel Madness

Pół roku temu polski sklep Rebel Madness wypuścił swoją pierwszą kolekcję gorsetów (oczywiście pomijając te sprzedawane wcześniej na allegro). Wypróbowałam wówczas dwa z nich – recenzje modeli violet oraz ornament można znaleźć tutaj.


Po zapoznaniu się z uwagami klientów na temat pierwszych gorsetów, sklep poinformował o wprowadzeniu kilku udogodnień: nowej rozmiarówki odpowiadającej wymiarom w calach, nowej konstrukcji bardziej modelującej talię, dodaniu miejsca na biodra, zastosowaniu lepszej jakościowo podszewki, dłuższego zapięcia busk oraz nowego solidnego sznurka do wiązania. Właściciele sklepu zachowali się bardzo profesjonalnie podchodząc w ten sposób do klientów.



Ostatnio postanowiłam sprawdzić, czy obecnie szyte modele faktycznie różnią się od tych wykonanych w pierwszej fali produkcyjnej. Padło na underbust classic satin. Pech chciał, że akurat dwa dni później w sklepie została udostępniona nowa kolekcja czterech gorsetów. Moja ciekawość zwyciężyła i złożyłam drugie zamówienie. Ku mojemu zaskoczeniu, kilka minut później dostałam maila od właścicielki z propozycją wysłania gorsetów w jednej paczce, dzięki czemu nie musiałam ponosić podwójnych kosztów wysyłki. Kolejny plus dla sklepu za podejście do klienta.

zdjęcie 1: bez gorsetu, zdjęcie 2: red queen 18", zdjęcie 3: classic satin 18"
Przejdźmy zatem do opisu jednego z gorsetów.


Underbust red queen został wykonany z czerwonej tkaniny zdobionej czarną francuską koronką. Odcień czerwieni jest bardzo nasycony i cieplejszy od karminu. Gorset posiada jeszcze jedną warstwę – podszewkę wykonaną z czarnego drelichu (gruba, mocna tkanina o skośnym splocie wykonana z bawełny lub lnu). Cieszę się, że w gorsecie nie znajdziemy już tej cienkiej i delikatnie mówiąc nie najlepszej podszewki, co w pierwszej partii. Koronka jest wszyta równo i wygląda bardzo estetycznie.



Usztywnienie gorsetu to 16 stalowych fiszbin (12 spiralnych oraz 2 płaskie przy busku + 2 płaskie przy wiązaniu). W poprzedniej wersji gorsety posiadały 10 fiszbin spiralnych i 6 płaskich. Fiszbiny płaskie usztywniały wówczas oczka po wewnętrznej i zewnętrznej stronie. Moim zdaniem w tym przypadku w zupełności wystarczy, gdy fiszbina płaska przebiega przy samej krawędzi gorsetu, co zapobiega wyginaniu się wiązania.
Osobiście wolę, gdy wszystkie przednie fiszbiny są spiralne, bo gorset jest wtedy wygodniejszy, jednak osoby potrzebujące mocnego spłaszczenia okolic brzucha będą zadowolone z rozwiązania zastosowanego w gorsetach RM.



Oczka znajdujące się z tyłu gorsetu mają czarny kolor. Zostały wbite bardzo mocno (żadnego nie można podważyć paznokciem). Po wewnętrznej stronie oczek miejscami występują małe pęknięcia. Zobaczymy, czy z czasem nie spowoduje to zahaczania się sznurka. On sam rzeczywiście jest dużo mocniejszy, niż ten zastosowany w pierwszych gorsetach. Tym razem nie powinien się już zerwać.

Moim zdaniem ten model aż prosi się o czarny busk – wyglądałby pięknie w połączeniu z koronką i oczkami. Nie twierdzę, że srebrny wygląda źle, jednak czarny dodałby mu uroku (choć zwiększyłby koszt produkcji gorsetu).
Gorset posiada szeroki podwieszany modesty panel oraz nieusztywniany underbusk, jak również taśmę wzmacniającą w talii (wyczuwam ją pod czterema panelami).

Wykrój gorsetu faktycznie został zmodyfikowany – miejsca na biodra jest o wiele więcej (dolny obwód został powiększony aż o 10 cm). Fiszbiny nie uciskają moich kości biodrowych, dzięki czemu underbust jest dużo bardziej wygodny.
Gorset sprawia bardzo dobre ogólne wrażenie. Widać włożoną pracę w poprawienie estetyki oraz komfortu użytkowania produktów RM. Znalazłam jednak kilka drobnych uchybień w wykonaniu gorsetu. Są to kosmetyczne niedociągnięcia, na które zwracam uwagę ze względu na rzetelność mojego opisu.
Nie podoba mi w jaki sposób zostały podwinięte końce lamówki. Niby nic, ale jednak dużo lepiej by to wyglądało, gdyby schowano je do wewnątrz (co zresztą uczyniono w gorsecie classic satin). W wolnym czasie postaram się sama to poprawić.



Druga, ledwo zauważalna wada to pozaciągany materiał w okolicach oczek i tylnych szwów. Jest to mało widoczne i ciężko uchwycić to na zdjęciu.


Ostatnia kwestia, na którą zwróciłam uwagę, to kolor szwów. Czarna nić odznacza się na czerwonej tkaninie. Oczywiście można uznać to za celowy zabieg, podobny choćby do tego, jaki często stosuje się w szyciu jeansów. Osobiście wolałabym jednak, gdyby szwy zostały wykonane czerwoną nicią. W takim wypadku koronkę należałoby przyszywać oddzielnie, stosując do tego czarną nitkę. 


Podsumowując, jest to dobry produkt, wart polecenia zwłaszcza dla kobiet chcących zatuszować odstający brzuch. Osoby lubiące bardziej "elastyczne" gorsety mogą odczuwać niewielki dyskomfort związany z zastosowaniem przednich płaskich fiszbin.

2 komentarze:

  1. W poprzedniej serii miejsca na biodra było jeszcze więcej ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, dużo dziewczyn jednak narzekało. W sumie ciekawa jestem, które rozwiązanie sprawdziło by się u mnie najlepiej.

      Usuń