środa, 5 listopada 2014

Recenzja gorsetu Vollers - underbust typu ribbon

Jakiś czas temu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka - do mojej kolekcji trafił niebanalny gorset marki Vollers, sprezentowany mi przez Madelenę (założycielkę The Corset Addict). Jestem bardzo wdzięczna za ten gest. To niezwykle miłe, gdy ktoś bezinteresownie okazuje nam swoją sympatię. 


Jest to moje pierwsze zetknięcie się na żywo z tą marką, dlatego zacznę od krótkiego przedstawienia jej historii.

Firma Vollers powstała w 1899 roku i obecnie jest prowadzona przez czwarte pokolenie rodziny Vollerów. Według tego, co możemy przeczytać na stronie internetowej, produkcja gorsetów podlega wysokim standardom, za co marka zyskała międzynarodowe uznanie. Obecnie firma zatrudnia 30 osób, a wszystkie gorsety szyte są w Anglii. 



Rozmiar mojego gorsetu to  20 cali - 51 cm w talii.
Model gorsetu: Storm - underbust wstążkowy.
Występuje także w innych wariantach kolorystycznych - czarnym, fioletowo czarnym oraz w wersji skórzanej.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to stosunkowo niewielka waga gorsetu, która wynika głównie z małej ilości usztywniających go fiszbin. Są to zaledwie 2 fiszbiny spiralne, które jednak są szersze, niż te, które spotyka się najczęściej (ok. 9 mm) oraz cztery fiszbiny płaskie po obu stronach wiązania.

Cztery panele gorsetu zostały wykonane z wstążki typu Petersham. Nazwa ta pochodzi od nazwiska lorda Viscounta Petersham, który wynalazł płaszcz i bryczesy wykonane z wełnianej tkaniny o podobnej strukturze. Wstążki tego rodzaju charakteryzują się matowym wykończeniem, pionowymi wrąbkami oraz specyficzną, pofalowaną krawędzią. 

Na jeden panel gorsety przypada pięć odcinków wstążki ułożonych po skosie. Panele drugiego rodzaju zostały wykonane z czarnej, połyskującej satyny (64% viscose, 36% cotton) oraz matowej tkaniny stanowiącej podszewkę (65% polyester, 35% cotton). Pomiędzy nimi prawdopodobnie znajduje się jeszcze jedna warstwa usztywniająca, jednak nie jestem w stanie tego potwierdzić bez rozpruwania gorsetu. 

Busk jest sztywny i niezbyt giętki, o standardowej szerokości 1,5 cm. Zapinany na 4 zapięcia loops/knobs. Pomiędzy jego dwiema stronami istnieje dość widoczna, 3 milimetrowa przerwa. Pod bryklą nie wszyto underbuska, co mogłoby rozwiązać tę kwestię. Busk jest krótszy o kilka centymetrów od całkowitej długości gorsetu, dlatego jego krawędzie się rozchodzą.


Sznurek jest bardzo dobrej jakości - mocny i płaski, dobrze spełnia swoją funkcję.

Ku mojemu zaskoczeniu, oczka nie są wbite zbyt mocno, mogę je podważyć paznokciem. W jednym miejscu powstała niewielka luka między materiałem a oczkiem. Oczywiście gorset był wcześniej użytkowany przez poprzednią właścicielkę - nie jest tak, że ubytek powstał w świeżo uszytym egzemplarzu. 



Lamówka została wszyta maszynowo, ale bardzo równo i dokładnie. Jej wykończenie jest podobne do tego, które zastosowano w niektórych gorsetach Rebel Madness - końce taśmy nie są schowane do wewnątrz. 



Fason tego modelu to waist cincher, zakrywający dolną partię żeber oraz talię. Ze względu na to, że gorset nie sięga aż po samą krawędź biustu oraz nie zasłania dołu brzucha, należy niezwykle uważać przy doborze rozmiaru. Przykładowo, zwykle noszę gorsety w rozmiarze 16 i 18 cali, jednak w tym wypadku 20 cali leży na mnie najlepiej. Jak to możliwe? Przy zbyt mocnym sznurowaniu, skóra oraz znajdująca się pod nią tkanka tłuszczowa "wypływają" ponad górną i dolną krawędzią gorsetu. Kolejną sprawą jest fakt, że ten model gorsetu ewidentnie nie służy do mocnego modelowania. Jest to niemożliwe ze względu na bardzo małą ilość fiszbin oraz prostokątny kształt paneli.



Wyprofilowanie gorsetu jest bardzo delikatne i przypadnie do gustu osobom preferującym subtelną różnicę w obwodzie talii i bioder. Jak podaje producent, inspiracją do powstania tego modelu były pasy myśliwskie z epoki wiktoriańskiej. Faktycznie, gorset budzi mocne skojarzenie z pasem, ze względu na specyficzny krój i brak dużych możliwości redukujących. Oczywiście nie wszystkie gorsety typu ribbon posiadają tak dyskretne wyprofilowanie. Zachęcam do przejrzenia bloga Lucy, która poświęciła temu zagadnieniu jeden ze swoich wpisów - znajdziecie tam zdjęcia wstążkowych cincherów różnych marek. 

Jeżeli ciekawi Was w jaki sposób wykonać prosty gorset wstążkowy, polecam ten tutorial w języku angielskim.

Podsumowując, bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z kolejną gorsetową marką oraz nowym typem konstrukcji gorsetu. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się pooglądać także inne modele gorsetów Vollers, ponieważ wydaje mi się, że underbust Storm jest bardzo specyficzny i zapewne znacznie różni się od innych wyrobów tej marki.



Zalety gorsetu:

- bardzo wygodny
- piękne, nasycone kolory
- szerokie fiszbiny dobrej jakości
- mocny sznurek

Mankamenty:

- dobór rozmiaru może być kłopotliwy
- niedopracowane wykończenie lamówki
- brak underbusku
- mała zawartość bawełny w lining fabric
-niezbyt mocno wstawione oczka
-rozchodzenie się gorsetu przy krawędziach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz