czwartek, 31 grudnia 2015

Moja kolekcja gorsetów - grudzień 2015

Koniec roku to świetny moment, aby dokonać różnych podsumowań. Właśnie z tej okazji chciałam Wam pokazać, jakie gorsety znajdują się obecnie w mojej kolekcji.


Bardzo ciężko było uwiecznić je wszystkie na jednej fotografii. Na zdjęciu poniżej brakuje jeszcze siedmiu gorsetów (pięciu uszytych przeze mnie oraz dwóch nowości z Rebel Madness, które są ze mną od paru dni). Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że nazbierało się ich aż tyle. Prawdopodobnie niedługo kilka gorsetów poszuka nowych właścicieli, ponieważ powoli kończy mi się miejsce do ich przechowywania.

Zdjęcie robione telefonem - niestety nie byłam w stanie pomieścić całości w najkrótszym obiektywie mojego aparatu.


Największe skarby to oczywiście gorsety szyte na zamówienie. Nie jestem w stanie wskazać tego jedynego, najbardziej ukochanego - wybór byłby zdecydowanie zbyt trudny. W każdym z gorsetów mogę zleźć cechę, która szczególnie mi się podoba. Może być to rodzaj zastosowanej tkaniny, zdobienia, tudzież modelowanie. Nie bez znaczenia jest również historia, która wiąże się z każdym konkretnym egzemplarzem. Większość gorsetów sprawiłam sobie sama, niektóre były prezentami od bliskich mi osób. Część z nich powstawało przez wiele tygodni, zaczynając od sprowadzenia materiałów z zagranicy lub przetrząsania lokalnych pasmanterii w poszukiwaniu najpiękniejszych tkanin i koronek. Niektóre gorsety były długo planowanymi zakupami, inne zamówiłam pod wpływem impulsu i z potrzeby zaspokojenia ciekawości.


Corsetry & Romance
7 underbustów
5 overbustów

Lady Ardzesz

7 underbustów
2 overbusty

Crash
3 underbusty

Restyle
3 underbusty 

Rebel Madness
10 underbustów
1 overbust 

Papercats
14 underbustów
5 overbustów

Retrofolie 
1 underbust

Vollers 
1 underbust

Absynt 
1 underbust

Mystic City Corsets 
1 underbust

Boobie Trap 
1 overbust

What Katie Did 
1 overbust

Fairy Goth Mother 
1 underbust

Corsets UK 
1 overbust

Veil (gorsety uszyte przeze mnie)
5 underbustów

w sumie: 69 gorsetów


Był to mój ostatni post w tym roku. Bardziej regularne prowadzenie bloga jest jednym z moich noworocznych postanowień ;) Do zobaczenia w 2016 r!


czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczne życzenia | Christmas wishes

Z okazji Świąt życzę każdemu z Was wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że spędzacie je w miłej atmosferze oraz w preferowany przez siebie sposób. :) 

Dziękuję za wszystkie życzenia, jakie od Was dostałam w wiadomościach i komentarzach. Póki co czas upływa mi spokojnie - głaszczę kota, objadam się ciastem, piję drinki z malibu i zbieram siły do twórczej pracy w nadchodzącym roku.

Merry Christmas to all! I hope you will spend this time in a great atmosphere and in the way you like the most. :)

Thank you for all your wishes!  Now I will be spending my free time playing with my cat, eating sweets, drinking malibu drinks and gathering strength for my future work.



Tak prezentuje się moja tegoroczna choinka. Poznajecie czyjego autorstwa to gorset?

This is my Christmas tree. Do you recognize the corset?


czwartek, 3 grudnia 2015

Underbust Intense Violet - recenzja gorsetu Rebel Madness


Pod koniec października polska firma Rebel Madness wprowadziła do swojego sklepu internetowego nową kolekcję gorsetów. Wśród siedmiu underbustów o klasycznym kroju znalazły się ciekawe modele o zróżnicowanych kolorach. Zdecydowałam się na dwa gorsety: Pure Red oraz Intense Violet. I właśnie temu drugiemu poświęcam niniejszy wpis. :)


Cena: 189 zł
Rozmiar: XXS / 18"

Fiszbiny: 12 spiralnych oraz 2 płaskie przy wiązaniu
Busk: pięć zapięć knobs/loops. Długość: 26 cm, szerokość pojedynczej części: 2,7 cm
Underbusk: nieusztywniany, szerokość: 1,5 cm
Modesty panel: typ podwieszany, nieusztywniany, szerokość: 15 cm
Lamówka: wszywana maszynowo, wykonana z czarnej, matowej tkaniny
Waist tape: szerokość: 2 cm
Wiązanie: czarny sznurek


 Pierwsze wrażenie

Gorsety dotarły do mnie zapakowane w papierową kopertę bąbelkową wraz załączoną fakturą. Każdy z underbustów włożono do przezroczystej, foliowej torebki. Na uwagę zasługują nowe papierowe metki, które obecnie produkowane są z twardszej tektury. Trzeba przyznać, że robią wrażenie - metka jest tak ładna, że zostawię ją sobie jako zakładkę do książki. 


Tkanina z której wykonano wierzchnią warstwę gorsetu - fashion fabric dość mocno połyskuje w świetle. Jest to satyna, prawdopodobnie składająca się z poliestru (producent nie podał tej informacji na stronie). Pamiętajmy, że określenie "satyna" odnosi się do rodzaju splotu tkaniny, nie zaś jej składu. Na rynku można dostać jej różne rodzaje, które w znacznym stopniu różnią się między sobą wyglądem. Satyna bawełniana (czyli składająca się wyłącznie lub w znacznym stopniu z bawełny) jest minimalnie błyszcząca, co podoba mi się dużo bardziej - osobiście nie przepadam za błyszczącymi tkaninami. W przypadku tego gorsetu efekt ten jest do zaakceptowania ze względu na kolor materiału. Jest to głęboki, śliwkowy i ciemny odcień fioletu. Bardzo ładnie prezentuje się w połączeniu z czarną aplikacją gipiurową oraz z czarnymi tunelami.


Lining fabric, czyli podszewka została wykonana z czarnego drelichu.




Waist tape, czyli taśma wzmacniająca w talii ma 2 cm szerokości. Ciężko jest stwierdzić na 100% bez rozpruwania gorsetu, czy przechodzi przez jego wszystkie panele, ze względu na kilka warstw dekoracji umieszczonych w obrębie talii. 




Zdobienia gorsetu przypadły mi do gustu, ponieważ optycznie wyszczuplają talię. W jej miejscu w poprzek gorsetu naszyto czarną taśmę (jest to ten sam typ z którego są zrobione tunele oraz lamówka). Gipiura została przyszyta na krawędziach, a w środkowej części przytwierdzona do gorsety za pomocą kleju. W paru miejscach jego odrobina wydostała się poza aplikację, jednak nie jest to mocno widoczne. W trzech miejscach  gipiury znalazłam wystające nitki. Następny mankament to przeszycia widoczne na podszewce, przez co wnętrze gorsetu wygląda mniej estetycznie. 





Fiszbiny spiralne mają szerokość 5 mm. Zostały umieszczone bezpośrednio pod czarną taśmą - istnieje ryzyko, że materiał w tym miejscu się przetrze/wyświeci, ponieważ już teraz zarys fiszbin jest dobrze widoczny spod spodu. Przy wiązaniu umieszczono fiszbiny płaskie, dzięki czemu łatwo zachować jego prostopadły kształt, mając gorset na sobie.


Oczka gorsetu są wbite mocno i w równych odstępach. Żadnego z nich nie mogę podważyć. Niestety w sześciu z nich widać pęknięcia. Na razie nie przechodzą do wewnętrznej średnicy oczek, ale myślę, że to kwestia czasu. Będę dalej obserwować gorset i uzupełnię wpis, jeśli coś się będzie z nimi działo. Oczka są oksydowane na czarno. Wygląda to przepięknie w połączeniu z innymi elementami gorsetu w tym kolorze. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko czarnego buska - niestety są one dużo droższe niż te w standardowym, srebrnym kolorze. 



Busk jest szeroki (pojedyncza część ma 2,7 cm), zapinany na 5 knobs i loops umieszczonych w równych odstępach od siebie. Jest mocny, ale na tyle elastyczny, że bez problemu można go wygiąć w dłoniach. Pod spodem znajduje się nieusztywniony underbusk wykonany z tej samej satyny, co reszta gorsetu.



Gorset posiada załączony modesty panel - panel zakrywający pod wiązaniem. To typ podwieszany (czyli suspended), nieusztywniony fiszbinami. Przed zasznurowaniem gorsetu warto go odpowiednio ułożyć, aby tworzył równą warstwę. Do wiązania służy czarny, obły sznurek. Jego średnica została dobrze dopasowana do oczek, dzięki czemu łatwo przez nie przechodzi i gorset zakłada się z przyjemnością.



Lamówkę wszyto na maszynie. Brzegi gorsetu wyglądają estetycznie, dzięki temu, że (w końcu!) końce lamówki zostały schowane do środka, a nie tylko wywinięte i obszyte, jak we wcześniejszych modelach. Taśma ma delikatną fakturę w paski. 



Boczne wyprofilowanie gorsetu jest dobrze widoczne, jednak tworzy raczej łagodny i naturalny efekt na sylwetce. Modelowanie underbusta można określić jako stożkowe - conical.
Ze względu na błyszczący materiał marszczenie się gorsetu na sylwetce jest mocniej widoczne. Myślę, że warto byłoby, gdyby producent postarał się zmniejszyć lub wyeliminować ten efekt.




Podsumowanie

Gorset Intense Violet to udany model. Nie mam zastrzeżeń co do jego zgodności z opisem na stronie sklepu - wszystkie wymiary są prawie identyczne, jak w tabelce (obwód na górze jest odrobinę większy, ale mieści się w tolerowanej różnicy 1-2 cm). Ogólne wykonanie underbusta jest dobre - napisałabym nawet "bardzo dobre", gdyby nie ten marszczący się materiał. Można mieć wątpliwości, czy jakość wykończenia gorsetu jest adekwatna do ceny - mam tutaj na myśli odstające nitki (które można łatwo poucinać - szkoda, że przeoczono ten drobiazg), odrobinę kleju przy aplikacji oraz widoczne przeszycia na podszewce. 

Odbyłam konsultacje z największym gorsetowym specjalistą w naszym kraju. :3 Kot Cynamon przyznał ocenę 7/10.



wtorek, 1 grudnia 2015

Jesienny underbust w ręcznie malowane kwiaty - recenzja gorsetu od Crash Art

Crash Art to polska pracownia założona przez Karolinę, która specjalizuje się w tworzeniu oryginalnych ubrań i dodatków zdobionych ręcznymi malunkami oraz w szyciu gorsetów. Jej dzieła zdążyły zdobyć uznanie wielu zadowolonych klientek. Polecam zwłaszcza recenzję Madeleny, która już jakiś czas temu opisała swój gorset ze Szczerbatkiem.


Sama posiadam trzy gorsety od Crash i aktualnie czekam na nowy nabytek. W najbliższym czasie pojawi się wiele nowych recenzji, dzisiaj przyjrzyjmy się jesiennemu underbustowi.



Rozmiar: 16" 

Fiszbiny: 16 spiralnych oraz 2 płaskie przy wiązaniu
Busk: pięć zapięć knobs/loops. Długość: 25 cm, szerokość pojedynczej części: 2 cm
Underbusk: nieusztywniany, szerokość: 2 cm
Modesty panel: typ podwieszany, usztywniony jedną fiszbiną, szerokość: 12,5 cm
Lamówka: wszywana maszynowo, wykonana z bawełny
Waist tape: szerokość: 3 cm, występuje we wszystkich panelach
Wiązanie: wstążka

Gorset został wykonany z trzech warstw materiałów. Fashion fabric - tkanina wierzchnia to len w ciepłym, pomarańczowym odcieniu. Tym razem to Karolina wybierała tkaninę (zazwyczaj sama wysyłam paczkę z materiałami do gorseciarki). Jak wspominała, len doskonale sprawdza się jako podkład pod malunek, który jest na nim bardziej trwały. Jako warstwę wzmacniającą - strength layer wykorzystano sztywnik. Lining fabric, czyli podszewka to w tym przypadku bawełniany drelich w odcieniu brzoskwiniowego różu. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, również wnętrze gorsetu zostało bardzo estetycznie wykonane. Podszewka nie marszczy się, jej panele są dobrze dopasowane do zewnętrznej warstwy.


Underbust posiada modesty panel, czyli tylny panel pod wiązaniem, który pełni funkcję ochronną i zasłania skórę w przypadku, jeśli gorset nie jest zawiązany do samego końca. Mamy tu do czynienia z typem podwieszanym - suspended. Jest on łączony z gorsetem za pomocą wstążki, która została przewleczona na krzyż przez osiem oczek wbitych w panel. Usztywnia go pojedyncza fiszbina umiejscowiona pionowo przez środek. 


Busk jest zapinany na pięć zapięć knobs i loops w srebrnym kolorze. Ma 25 cm długości, a szerokość pojedynczej części mierzy 2 cm. Jest to jeden z częściej wykorzystywanych typów w przypadku underbustów. Brykla jest sztywna i niezbyt podatna na wyginanie. Warto zwrócić uwagę na idealnie zaokrąglony szew wokół buska - sama początkowo miałam z tym problem podczas szycia gorsetów. 


Pod spodem znajdziemy underbusk - nieusztywniany fiszbiną, wykonany z tej samej tkaniny, co reszta gorsetu. Podoba mi się, że dziurki w materiale przez które przechodzą knobs zostały esetycznie wykonane, nie wystają z nich zbędne włókna tkaniny. 



Ręczny malunek, który zdobi gorset na wysokości bioder, przedstawia róże w jesiennych kolorach. Został wykonany bardzo starannie i muszę przyznać, że zdjęcia nie są w stanie oddać jego prawdziwej urody. Warstwa farby jest stosunkowo cienka, dzięki czemu gorset nie stał się zbyt sztywny.

Lamówka została wykonana z bordowej bawełny. Wszyto ją na maszynie, a brzegi wywinięto do środka.


Oczka zostały wbite mocno i w równych odstępach. Nie jestem w stanie ich podważyć, co dobrze wróży na przyszłość. Ich wewnętrzna średnica jest mniejsza, niż w większości innych gorsetów, jakie posiadam i wynosi ona 5mm. Oczywiście nie jest to najmniejszą wadą, jeśli sznurek (lub jak w tym wypadku wstążka) jest odpowiednio cienka i gładko przechodzi przez oczka. W żadnym z nich nie znalazłam pęknięcia. Jedyny mankament, jaki zauważyłam to pojedyncze włókna drelichu, wystające spod paru oczek po wewnętrznej stronie. Taki problem powstaje w momencie robienia dziurek w tkaninie, jeśli przy wycinaniu otworu przerwie się kilka włókien za dużo. Na szczęście nie wydaje mi się, żeby tym razem miało to mieć ważący wpływ na trwałość oczek, ponieważ jest to ledwie widoczne. Jeśli po dłuższym czasie coś się zmieni, uzupełnię recenzję.

Wstążka jest jednostronna i atłasowa. Jej rudy kolor idealnie pasuje do gorsetu.



Fiszbiny usztywniające gorset są stosunkowo cienkie - mają 5 mm szerokości. Na mojej sylwetce takie fiszbiny sprawdzają się doskonale, ponieważ dzięki ich delikatności nie powodują najmniejszego dyskomfortu nawet po wielu godzinach noszenia gorsetu. Underbust od Crash Art jest jak druga skóra, to jeden z moich wygodniejszych gorsetów.

Oczywiście na kwestię wygody wpływa również wykrój. Powinien on zapewniać odpowiednią ilość miejsca w obrębie bioder oraz żeber, które nie są tak podatne na modelowanie jak talia. Zamawiając gorset na wymiar (nawet, jeśli jest to Twój kolejny szyty przez gorseciarkę) polecam na wszelki wypadek sprawdzić, czy Twoje wszystkie wymiary pozostały bez zmian. Pomimo tego, że większość moich gorsetów ma 16" w talii, obwody w innych miejscach potrafią wahać się o dobrych kilka centymetrów.

Opisując modelowanie gorsetu, należy zwrócić uwagę na jego wygląd od talii w górę, oraz od talii w dół, ponieważ jeden model może łączyć w sobie dwa różne typy. W tym wypadku modelowanie górnej części gorsetu można określić jako hourglass - w kształcie klepsydry. Gorset przyjmuje anatomiczny, lekko zaokrąglony kształt żeber. Sprawa nie jest już tak oczywista w przypadku dolnej części gorsetu - od talii w dół. Według mnie nie jest to ani klasyczne hourglass, ani conical - kształt stożkowy, tylko coś pośredniego.






Do kompletu uszyłam spódnicę oraz wykonałam kwiatową opaskę. Więcej moich prac tutaj.


Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z gorsetu uszytego przez Crash Art. Oprócz niesamowitej wygody wyróżnia się oryginalnym, ręcznie malowanym zdobieniem. Myślę, że gorsety autorstwa Karoliny spodobają się zwłaszcza osobom ceniącym sobie rękodzieło wykonywane w pojedynczych egzemplarzach.

Kot Cynamon nie był do końca szczęśliwy, ponieważ jego sierść nie zostaje na gorsecie :< Namawia mnie, żebym zamówiła u Crash coś czarnego. :3


piątek, 27 listopada 2015

Cupcake underbust | Gorset w babeczki

W ostatnim czasie na okrągło zatruwam życie sąsiadów hałasującą maszyną do szycia. Rozkręciłam się na tyle, że oprócz mnóstwa spódnic i sukienek, udało mi się uszyć mój piąty gorset. Underbust był dla mnie małym wyzwaniem, ponieważ postanowiłam wprowadzić kilka udoskonaleń. Jego szwy zostały schowane do środka (poprzednie gorsety były szyte tą samą metodą, co starsze modele Papercats - ze szwami wykończonymi owerlokiem). Dodałam również underbusk, a lamówkę wszyłam ręcznie. Gorset posiada dwie warstwy, na które składają się: cienka bawełna z nadrukiem w babeczki, podklejona flizeliną oraz mocny drelich. Underbust jest usztywniony 16-ma fiszbinami (są to 2 płaskie fiszbiny przy wiązaniu oraz 14 spiralnych). Nie dodałam panelu pod wiązaniem, ponieważ gorset jest wiązany przeze mnie do samego końca. 

18"

Póki co jestem zadowolona z oczek, ponieważ w żadnym nie ma pęknięcia i udało mi się wbić je bardzo mocno. W najbliższym czasie będę testować gorset i sprawdzać, czy żaden z jego elementów nie ulegnie zniszczeniu. 





Myślę już nad następnym gorsetem. Zaplanowałam listę kolejnych udoskonaleń, które chciałabym wprowadzić. Na pewno będę musiała zapanować nad marszczeniem się materiału. Następny gorset będzie też miał wszytą taśmę wzmacniającą w talii. 


wtorek, 27 października 2015

Red velvet dress

Aksamit jest jednym z moich ulubionych materiałów, dlatego planując szycie jesiennej sukni od razu pomyślałam o tej tkaninie. Jest ciepła, ma szlachetny połysk i dobrze się układa - gdyby nie jej zawrotna cena z pewnością wykorzystywałabym ją częściej w moich projektach. Zestaw, który  tym razem uszyłam składa się z sukienki do ziemi, gorsetu oraz fascynatora z woalką.

Nie jestem konsekwentna, ponieważ przeszło ponad rok temu stwierdziłam, że underbust od Lady Ardzesz był moim ostatnim gorsetem z aksamitu. Jednak tkanina, którą wykorzystałam ma nieco niższą gramaturę, dlatego nie tworzy aż tak grubej warstwy na sylwetce, co wcześniej mi przeszkadzało. 


Aksamit a welur

Zauważyłam powszechnie występujący błąd, czyli zamienne stosowanie nazw dwóch różnych tkanin - aksamitu i weluru. Obie należą do jednej grupy materiałów: pluszów, ale według mnie różnica w ich wyglądzie jest znaczna. Nieprawdą jest również dość często przytaczana informacja, iż rodzaj tkaniny z jaką mamy do czynienia wynika z rodzaju stosowanego włókna: syntetycznego bądź naturalnego. Wiele razy spotkałam się z twierdzeniem, iż aksamity są uzyskiwane z naturalnych włókien (bawełny), a welury z syntetycznych. To błąd, ponieważ możemy spotkać zarówno welur z  naturalną jedwabną okrywą włosową, jak i aksamit o składzie zawierającym poliester. Skąd więc różnica? Wynika ona z różnych sposobów wytwarzania materiałów oraz innego splotu. Aksamit uzyskuje się przez wprowadzenie między nitki osnowy i wątku dodatkowych nitek runowych w formie pętelek, które pozostawia się nierozcięte (aksamit pętelkowy) lub rozcięte (aksamit strzyżony). Welur to tkanina runowa tworzona z osnowy o bardzo niskiej i delikatnej okrywie włosowej, wykonana z jedwabiu naturalnego lub jedwabi syntetycznych. 






Na koniec zbliżenie na fascynator. Jego baza również została wykonana z aksamitu, a wierzch ozdobiony różnymi gipiurami, piórami oraz aplikacją vintage pochodzącą z epoki Edwardiańskiej.




Model, photo, clothing designer: Absentia
All photos are owned by me - please contact me if you want to use them.


środa, 14 października 2015

II edycja Alternative Fashion Show

To był weekend pełen wrażeń! :) W ubiegłą sobotę odbyła się II edycja Alternative Fashion Show - pokazu mody alternatywnej. Na wybiegu mogliśmy zobaczyć kreacje aż 11 projektantów z całej Polski.


Miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie w potrójnej roli - projektantki, modelki oraz wokalistki. Przygotowania do wydarzenia trwały wiele miesięcy. Dzięki staraniom organizatorki - Julii Widlińskiej miejscem pokazu stała się siedziba fundacji Tumult. Jak się okazało, jest to przestronne miejsce o wielu możliwościach, gdzie udało się pomieścić sporą widownię.

Kolekcja mojej pracowni składała się z dziewięciu strojów - ośmiu damskich oraz jednego męskiego. Dominującym materiałem w moich projektach był tiul (nawet nie chcę liczyć ile jego metrów musiałam zużyć). Oprócz odzieży wykonałam także ozdoby do włosów oraz róże z bibuły. Jestem bardzo wdzięczna modelkom, oraz osobom, które im pomagały, że doskonale poradziły sobie z przebraniem w obszerne i ciężkie stroje. Sama w tym czasie byłam po drugiej stronie sali czekając razem z pierwszym zestawem modelek, dlatego nie mogłam pomóc moim dziewczynom. Na szczęście, jak się okazało, mój stres był całkowicie niepotrzebny - żadne elementy strojów się nie pomieszały, a modelki wniosły mnóstwo własnej inwencji w ich prezentację. 

Po lewej: Vi w tiulowej spódnicy i bluzce dekorowanej kwiatami, po prawej: Daria w morskim zestawie.
Betty i Soki Spawn
Silverrr w czerwonej sukience i gorsecie
Urszula w brzoskwiniowym zestawie
Soki Spawn w kwiatowej spódnicy i bluzce

Daria
Betty w turkusowej sukience i gorsecie

Rion w płaszczu z bawełnianego aksamitu
Lady Sariel w różowej sukience z tiulu i koronki
Silverrr
Vi
Volven w drapowanej spódnicy oraz bluzce z siateczki i koronki
W mojej kolekcji pojawiły się dwa gorsety. Ten, który prezentowała Betty układał się znacznie lepiej, ponieważ jej wymiary są zbliżone do moich, a underbusty szyłam właśnie dla siebie - pomysł, by pokazać je na wybiegu powstał spontanicznie na kilka dni przed pokazem. Przede mną jeszcze sporo pracy, ale mimo wszystko jestem zadowolona z postępów jakie zrobiłam w krótkim czasie. Cały czas eksperymentuję z metodami szycia, sprawdzam nowe wykroje oraz tkaniny. 

Drugi i trzeci gorset, jakie uszyłam w życiu :D Niebieski underbust powstał z żakardu w pawi wzór, czerwony gorset został uszyty z aksamitu i ozdobiony koronką.

Projektanci przygotowali dla mnie aż cztery gorsety: biały ze skóry autorstwa Muarty, kremowy w róże wykonany przez Crash, różowy autorstwa Darayi oraz czarny z amanantowymi wykończeniami z Pracowni Gedeona. Żałuję, że w tym całym zabieganiu nie udało mi się zrobić im dokładnych zdjęć. Być może będzie je lepiej widać na filmie z pokazu, który zostanie upubliczniony po montażu.

kolekcja Steampunk & Fantasy


kolekcja Crash
kolekcja Daraya Crafts
kolekcja Pracowni Gedeona
kolekcja Unicorn
kolekcja Gotwear
Na zakończenie pokazu ja i Rion zagraliśmy kilka naszych piosenek. Technicy od nagłośnienia trochę nam pomieszali szyki, bo nie zadbali o odpowiednie ustawienia. Mimo to, cieszę się, że mogliśmy wspólnie wystąpić. Jeśli ktoś chciałby nas posłuchać, odsyłam do youtuba :) 


A jak Wam podobał się pokaz? Lubicie tego typu wydarzenia?