wtorek, 14 kwietnia 2015

Ręcznie malowany gorset Too Sweet. Reprodukcja obrazu Klimta - portret Adeli Bloch-Bauer I

Uwielbiam secesję - pomimo tego, że niektórzy znawcy sztuki określają ją jako kiczowatą, dla mnie zawsze stanowiła ogromną inspirację. Obrazy Gustava Klimta są uznawane za wybitne dzieła tego kierunku. Dobrze rozpoznawalny język obrazowania artystycznego stosowany przez malarza sprawił, że jego prace weszły na stałe do popkultury - są często spotykanym motywem zdobiącym zastawę stołową lub inne elementy wystroju wnętrz. W moim domu również nie brakowało tego typu przedmiotów. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa piękne puszki na herbatę dekorowane reprodukcjami Klimta.

Możecie teraz wyobrazić sobie mój wyraz twarzy, kiedy jakiś czas temu zobaczyłam zdjęcie gorsetu pomalowanego przez Anię z Too Sweet, do którego inspiracją był portret Adeli Bloch Bauer autorstwa Klimta. Od około miesiąca underbust jest już u mnie. Przez ten czas miałam możliwość sprawdzić, jak taki gorset będzie sprawdzał się w codziennym użytkowaniu. Jeśli jesteście ciekawi, czytajcie dalej... lub zajrzyjcie na youtube, gdzie dostępna jest już recenzja w formie filmu :)




Właścicielka Too Sweet jako "płótno" do swojej reprodukcji wykorzystała gorset Rebel Madness. Jest to model longline classic black. Przyznam, że na początku miałam małe wątpliwości własnie z tego powodu, ponieważ preferuję mocniejszy rodzaj modelowania, niż zapewnia ta linia gorsetów. Decyzja zapadła jednak w momencie, kiedy dowiedziałam się, że Ania nie powtarza swoich prac i jest to unikatowy egzemplarz.


Reprodukcja została wykonana z dużą precyzją. Gorset był malowany warstwa po warstwie, każda z nich powstawała przez kilka godzin, następnie długo schła. Ania jest bardzo dokładna i zwraca uwagę na szczegóły. Co ważne, podszewka gorsetu jest idealnie czysta - farba nie przebija do wewnątrz. 

W trakcie noszenia nie zauważyłam, żeby coś złego działo się z gorsetem. Farba ma tendencję do chwilowego powstawania mikro załamań w miejscach mocnego zgięcia materiału, jednak po chwili one znikają. 



Ania użyła do ozdobienia gorsetu sporo złotej farby, która delikatnie odbija światło. Klimt tworząc portret Adeli używał płatków prawdziwego złota.


Underbusk został częściowo pomalowany na złoto po to, aby nie odcinał się od reszty gorsetu w trakcie noszenia. Warto zauważyć, że malunek został wykonany bardzo starannie - lamówka jest zupełnie czysta, nie ma na niej ani jednej plamki.


Początkowo obchodziłam się z gorsetem bardzo delikatnie, zostawiając z tyłu sporą przerwę. Obecnie mogę bez wysiłku zawiązać go niemal całkowicie - widać jednak, że wiązanie minimalnie rozszerza się na górze. Dzieje się tak z powodu wykroju, który przeznaczony jest dla osób z bardzo wąską klatką piersiową. 

Tył gorsetu nie jest ozdobiony malunkiem. Wierzchnia tkanina to czarny drelich o nieco mniej zarysowanej fakturze, niż drugi rodzaj drelichu z którego wykonano podszewkę. 


Oczka są wbite bardzo mocno, na dodatek w żadnym z nich nie znalazłam żadnego pęknięcia. Usztywnienie gorsetu tworzy 12 fiszbin spiralnych i 2 płaskie przy wiązaniu. Pod spodem znajdziemy podwieszany panel kryjący.

Gorset nie ma żadnych mankamentów w postaci wystających nitek, nierównych szwów, itp. 


Jako bonus do gorsetu dostałam śliczny, złoty wisiorek. :)


Jak pewnie wiecie, reprodukcje malarskich dzieł mogą zdobić gorsety również pod inną postacią. Retrofolie specjalizuje się w tworzeniu gorsetów z tkanin z nadrukowanymi obrazami. Jaka jest różnica pomiędzy obiema technikami? Myślę, że obie opcje mają swoje za i przeciw.

Gorset ręcznie malowany jest zawsze jedyny w swoim rodzaju, ponieważ nie można idealnie powtórzyć jednego wzoru. Bardziej wrażliwym osobom może jednak przeszkadzać zapach farby, który jakiś czas będzie wyczuwalny. Nałożenie kilku warstw farby powoduje, że tkanina staje się bardziej sztywna i ma chropowatą powierzchnię.

Gorset wykonany z tkaniny z nadrukiem jest piękną ozdobą, ale niestety nie jest niepowtarzalny - druk można powtórzyć. Tkanina nie zmienia jednak swojej grubości, jak w przypadku ręcznego malowania i dalej pozostaje miękka w dotyku. 

Została jeszcze ostatnia, bardzo ważna kwestia - trwałość. Gorset z nadrukiem, o ile jest porządnie zrobiony i odpowiednio użytkowany, może posłużyć na lata. Jak jest z ręcznie malowanym gorsetem? Na razie nie mam pewności, ponieważ, tak jak wspomniałam na początku - jest ze mną od miesiąca. Myślę, że farba nie powinna odpadać. Z czasem pewnie pojawią się niewielkie pęknięcia, jednak nie powinno być to szczególnie widoczne. Jeśli zauważę jakieś zmiany w wyglądzie gorsetu, na pewno dam znać. :)

Na koniec parę zdjęć, jakie ostatnio zrobiłam. Gorset zainspirował mnie do uszycia pasującej spódnicy oraz stanika. Obydwie rzeczy zostały wykonane z jedwabiu dupioni oraz ozdobione koronką i koralikami. Rogi również zrobiłam sama - nie ucierpiał żaden zwierz :)



Co mogę napisać na koniec? Z całą pewnością mogę polecić Too Sweet - gorset na żywo robi niesamowite wrażenie. Ania jest nie tylko utalentowaną artystką z plastycznym wykształceniem, ale również przemiłą i bardzo komunikatywną osobą. Mam nadzieję, że nie będzie to mój jedyny gorset, który został przez nią ozdobiony. :)


10 komentarzy:

  1. "preferuję mocniejszy rodzaj modelowania, niż zapewnia ta linia gorsetów"?!! Ten gorset modeluje cię fenomenalnie, masz wspaniałą talię i wyglądasz zjawiskowo. Nie bardzo rozumiem jaki rodzaj modelowania uznałabyś za "mocniejszy".... 10 cm w talii?? Malkontenctwo chyba ma swoje granice. Osobiście uważam że ta seria gorsetów RM modeluje lepiej niż najnowsze gorsety Paper Cats, które na zdjęciach publikowanych przez różne osoby wyglądają po prostu nędznie, a mimo to nikt nie zarzuca im słabego modelowania. Wyglądasz rewelacyjnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zarzuci się komuś "malkontenctwo" wypadałoby choć w minimalnym stopniu zgłębić temat, na który z takim przekonaniem się wypowiada. Na jakiej podstawie uznałaś, że gorset z powyższych zdjęć mnie mocno modeluje? Obwód mojego gorsetu w talii, mierzony po wewnętrznej stronie to 47 cm. Mój naturalny obwód wynosi obecnie 53 cm. Tak więc maksymalna redukcja to zaledwie 6 cm, na dodatek jest ona zupełnie niewidoczna, ponieważ zewnętrzny obwód maksymalnie zawiązanego gorsetu to 52cm - czyli o 1 mniej niż mój naturalny obwód.
      Aby należycie porównać obie serie, warto byłoby zobaczyć zdjęcia tej samej osoby w gorsecie RM i PC, które zostały wykonane:
      -tego samego dnia o zbliżonej porze,
      -tym samym aparatem i obiektywem,
      -pod takim samym kątem ustawienia aparatu
      -w tym samym ubraniu
      Oczywiście obydwa gorsety powinny być w tym samym rozmiarze. Widziałaś takie zdjęcia? Jeśli nie, to na jakiej podstawie dokonujesz porównania? Wszystkie wyżej wymienione czynniki potrafią bardzo mocno wpłynąć na wygląd sylwetki na fotografii.
      Na koniec dodam, że każdy może posiadać własną opinię i mieć różne upodobania estetyczne, także dotyczące gorsetów i modelowania. To, że ktoś ma odmienną opinię od Twojej, wcale nie oznacza, że jest ona wyssana z palca i niczym nieuzasadniona.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Mój pogląd na ten temat to indywidualna opinia która znaczy tyle co zdanie kogokolwiek, podobnie z resztą jak i twoja. Oceniam to co widzę i na tej podstawie stwierdzam czy efekt końcowy mi się podoba czy nie, bez wdawania się w szczegóły, które nie mają znaczenia z punktu widzenia ogólnego odbioru. Myślę że każdy człowiek o przeciętnym poziomie inteligencji i względnie rozwiniętej umiejętności abstrakcyjnego myślenia umie ocenić na podstawie obserwacji czy coś mu się podoba czy nie, bez brania do ręki centymetra. Poza tym widziałam twoje zdjęcia bez gorsetu i nawet jeśli ten modeluje cię jedynie o centymetr to wybacz ale bez niego twoja talia nie wygląda tak dobrze jak po założeniu, nawet jeśli jesteś naturalną 18"-stką.

      Usuń
    3. Czy jesteś pewna, że przeczytałaś moją poprzednią wypowiedź wystarczająco uważnie? Obawiam się, że umknęło Ci kilka rzeczy. Powtórzę: nie chodzi tu o subiektywne poczucie, czy coś wygląda dobrze lub nie, tylko o konkretne fakty. Gorset nie jest w stanie mnie mocno modelować, bo takie ma wymiary - i tyle. Ty uznajesz takie modelowanie za wystarczające - OK. Ale to nie zmienia faktu, że w szafie mam kilkanaście gorsetów z dużo mocniejszym modelowaniem i takie mnie bardziej satysfakcjonuje.

      Dziękuję za wyrażenie opinii i pozdrawiam.

      Usuń
    4. Mylisz się, mnie chodzi wyłącznie o moje subiektywne odczucie uzyskane na podstawie ogólnej obserwacji tego co widzę, bez wdawania się w szczegóły, które w żadnej mierze nie wpływają na moją ostateczną ocenę. Nie potrzebuję twoich "konkretnych faktów" żeby stwierdzić że gorset dobrze na tobie wygląda, nawet jeśli modelowanie jest mniejsze niż w przypadku twoich innych nabytków, bo dla mnie nie jest to argument dyskwalifikujący. Twoje podejście można by porównać do próby oglądania obrazów Georgesa Seurata z lupą w ręku po to aby na tej podstawie wydać werdykt. Skupiając się nadmiernie na detalach umyka nam obraz całości, który w tym przypadku jest piękny. Ale Ty możesz mieć oczywiście inne zdanie. Tyle w tym temacie.

      Usuń
    5. Polegając wyłącznie na subiektywnych wrażeniach, na zasadzie: "jest tak, jak mi się wydaje", ludzkość nie zaszłaby daleko w historii swojego rozwoju. Czasem warto zastanowić się i zasięgnąć informacji, zanim wyda się jakiś werdykt, mimo, że tak jak mówisz, jest on tylko czyjąś opinią. Osobiście wyznaję zasadę ponoszenia odpowiedzialności za to, co się mówi/pisze, dlatego zanim wyrażę moje zdanie, staram się sprawdzić, czy oprócz tego co widzę, są jeszcze inne podstawy, by tak twierdzić.

      Usuń
  2. niesamowicie podoba mi się włąśnie to dość naturalne modelowanie, zresztą chyba w wypadku task pięknie zdobionego gorsetu większe scisniecie mogłoby odkształcać tkaninę i malowidło.
    jestem od dawna pod wrażeniem tego co robi Ania, teraz mnie rozwaliła kompletnie na łopatki :)
    I fotki też mi się niesamowicie podobają- swietna stylizacja, chyba jedyna, gdzie złoto na złocie nie razi :) ech, i secesja wcale tandetna nie ejst, chociaż akurat dekoracyjność dla niektórych bywa tożsama z kiczem...no ale.
    Niesamowicie zazdroszczę Ci sylwetki, już to kiedyś mówiłam i powtórzę- sama chciałabym być szczupła i drobna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę zazdroszczę, ale już marzę o własnej wersji z plakatem Alfonsa Muchy. Może któraś z pór roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę zazdroszczę, ale już marzę o własnej wersji z plakatem Alfonsa Muchy. Może któraś z pór roku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń