środa, 27 maja 2015

Underbust Veil Red marki Papercats - recenzja

Czas na szerszy opis jednego z nowych gorsetów marki Papercats, modelu Veil RedNie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego tak bardzo spodobał mi się ten underbust oraz jego nazwa. ^_^
Czerwony kolor, zdobienia z woalki oraz piękne gipiury to zdecydowanie coś co lubię. Design tego projektu przypomina mi jeden z moich najukochańszych gorsetów, jakie mam w szafie, czyli beżowy underbust wykonany przez Corsetry & Romance.




Opis gorsetu: 


Cena 171 zł                                    Rozmiar: XXXS (18 cali)


Gorset został wykonany z dwóch warstw - czerwonej, matowej tkaniny oraz czarnej podszewki. Jak możemy przeczytać na wszywce, oba materiały składają się z 50% bawełny oraz 50% poliestru. Warstwa wierzchnia to prawdopodobnie ten sam typ materiału, co ten stosowany w underbuście Mat Longline. 

Gipiury i woalka zostały naszyte z boku, na biodrach. Dzięki temu wcięcie w talii jest jeszcze lepiej podkreślone i optycznie wydaje się mniejsze. Ozdoby naszyto z dużą precyzją. Gipiura nie odstaje w żadnym miejscu, dzięki czemu mamy pewność, że nie oderwie się ona łatwo podczas użytkowania gorsetu. Z doświadczenia radzę jednak uważać na woalkę - jest to delikatny materiał, który można łatwo naderwać lub nadtopić (np. zapalonym papierosem).



Underbust został usztywniony 18 spiralnymi fiszbinami, wszytymi pomiędzy dwiema warstwami materiału. Myślę, że takie rozwiązanie nie jest idealne, ponieważ nieco utrudnia to zachowanie równoległej formy wiązania. Bardziej przypadło mi do gustu zastosowanie 4 płaskich fiszbin z tyłu. 

Busk znajdujący się z przodu gorsetu ma 5 zapięć knobs i loops. Dwa dolne znajdują się bliżej siebie, aby w ten sposób wzmocnić obszar brzucha. Pojedyncza część brykli ma 2,5 cm szerokości. Jest ona solidna i niezbyt giętka.


Pod spodem mamy underbusk, wykonany z tego samego materiału, co zewnętrzna część gorsetu.


Czarna lamówka została wszyta maszynowo, jej końce schowano do wewnątrz. Wykończenie gorsetu wygląda bardzo schludnie. Szwy są równe i niepozrywane, nigdzie nie widać odstających nitek. 


Sznurek jest mocny i obły. Na początku sprawia trochę problemów przy wiązaniu, ponieważ nie przeciska się gładko przez oczka. Po czasie jego średnica zmniejsza się, dzięki czemu wiązanie gorsetu jest wygodniejsze i szybsze. Oczka są wbite równo i bardzo mocno. Nie ma mowy o podważeniu któregokolwiek z nich. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, w żadnym z oczek nie ma ani jednego mikropęknięcia, dzięki czemu sznurek nie będzie narażony na zahaczenie się i strzępienie.


Panel pod wiązaniem jest wszyty na stałe, nie jest usztywniony fiszbinami. Ma on 17 cm szerokości. Został wykonany z dwóch warstw, są to te same tkaniny, co w przypadku całego gorsetu.

Gorset nie został wzmocniony taśmą wszytą w talii - waist tape.


Wrażenia z użytkowania:

Underbust nie sprawiał mi żadnego dyskomfortu. Nosi się go bardzo wygodnie, nawet przez wiele godzin. Myślę, że ma na to wpływ nie tylko dobry wykrój, który zapewnia dużo miejsca na biodra lecz również rodzaj fiszbin. Zauważyłam, że im są one cieńsze i bardziej giętkie, tym gorset staje się wygodniejszy. Ważne jest również ich rozmieszczenie, ponieważ bywa, że fiszbina uciska miejsce szczególnie podatne na ból. W moim przypadku takim newralgicznym obszarem są kolce biodrowe oraz górne okolice kręgosłupa. 

Po wielu godzinach użytkowania gorset dalej prezentuje się jak nowy. Warto co jakiś czas użyć rolki do zbierania kurzu, ponieważ łatwo przyczepia się on do podszewki.

Underbust tworzy ładne wcięcie w talii. Myślę, że jest ono lepiej widoczne, niż w przypadku modelu Grey Sparkle, który opisywałam poprzednio.






Podsumowanie

Uważam, że w przypadku tego gorsetu stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry. Za mniej niż    200 zł otrzymujemy produkt bez żadnych niedoróbek, ładnie wykonany i wykończony. Minusem jest brak waist tape, jednak pewnym pocieszeniem jest, że można ją łatwo doszyć samodzielnie. Wymiary gorsetu są zgodne z tabelką, jeśli dokonujemy pomiarów wzdłuż lamówki.

Sukienka widoczna na poniższych zdjęciach została wykonana przeze mnie i jest to kolejny strój, jaki mam zamiar zaprezentować na Alternative Fashion Show w Toruniu. Żeby jednak nie zdradzać całej tajemnicy, wszystkie dodatki jakie będzie można zobaczyć na pokazie w tym zestawie, będą zupełnie inne. :)





sobota, 2 maja 2015

In the cherry orchard

I am preparing for another edition of Alternative Fashion Show right now. This time I will show not only accessory designs, but also my clothing collection. The dress that you can see on the pictures below is my first design for this occasion. The chosen color is not typical for me but I really love this fabric. The dress is made of lining fabric, tulle and lace. The next creation will be more dark. I am unsure if i will show pictured before the show as i want to leave a few surprises to the audience. 

***

Powoli zaczynam przygotowywać się do tegorocznej edycji pokazu Alternative Fashion Show, gdzie tym razem zaprezentuję nie tylko dodatki, ale także całą kolekcję ubrań. Sukienka z poniższych zdjęć jest moją pierwszą propozycją. Sama jestem zaskoczona, że zdecydowałam się na taką kolorystykę, ale materiał wyjątkowo do mnie "przemówił". Jest w odcieniu chłodnego, brudnego różu. Sukienka składa się z trzech warstw - podszewki, koronki oraz lejącego tiulu.

Następna w kolejności będzie czarna kreacja, którą wytrwale szyję już kolejny tydzień. :P Nie wiem jeszcze, czy pokażę jej zdjęcia przed pokazem, ponieważ chciałabym zostawić dla publiczności kilka niespodzianek. :)







Dress, headpiece: Veil