wtorek, 1 grudnia 2015

Jesienny underbust w ręcznie malowane kwiaty - recenzja gorsetu od Crash Art

Crash Art to polska pracownia założona przez Karolinę, która specjalizuje się w tworzeniu oryginalnych ubrań i dodatków zdobionych ręcznymi malunkami oraz w szyciu gorsetów. Jej dzieła zdążyły zdobyć uznanie wielu zadowolonych klientek. Polecam zwłaszcza recenzję Madeleny, która już jakiś czas temu opisała swój gorset ze Szczerbatkiem.


Sama posiadam trzy gorsety od Crash i aktualnie czekam na nowy nabytek. W najbliższym czasie pojawi się wiele nowych recenzji, dzisiaj przyjrzyjmy się jesiennemu underbustowi.



Rozmiar: 16" 

Fiszbiny: 16 spiralnych oraz 2 płaskie przy wiązaniu
Busk: pięć zapięć knobs/loops. Długość: 25 cm, szerokość pojedynczej części: 2 cm
Underbusk: nieusztywniany, szerokość: 2 cm
Modesty panel: typ podwieszany, usztywniony jedną fiszbiną, szerokość: 12,5 cm
Lamówka: wszywana maszynowo, wykonana z bawełny
Waist tape: szerokość: 3 cm, występuje we wszystkich panelach
Wiązanie: wstążka

Gorset został wykonany z trzech warstw materiałów. Fashion fabric - tkanina wierzchnia to len w ciepłym, pomarańczowym odcieniu. Tym razem to Karolina wybierała tkaninę (zazwyczaj sama wysyłam paczkę z materiałami do gorseciarki). Jak wspominała, len doskonale sprawdza się jako podkład pod malunek, który jest na nim bardziej trwały. Jako warstwę wzmacniającą - strength layer wykorzystano sztywnik. Lining fabric, czyli podszewka to w tym przypadku bawełniany drelich w odcieniu brzoskwiniowego różu. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, również wnętrze gorsetu zostało bardzo estetycznie wykonane. Podszewka nie marszczy się, jej panele są dobrze dopasowane do zewnętrznej warstwy.


Underbust posiada modesty panel, czyli tylny panel pod wiązaniem, który pełni funkcję ochronną i zasłania skórę w przypadku, jeśli gorset nie jest zawiązany do samego końca. Mamy tu do czynienia z typem podwieszanym - suspended. Jest on łączony z gorsetem za pomocą wstążki, która została przewleczona na krzyż przez osiem oczek wbitych w panel. Usztywnia go pojedyncza fiszbina umiejscowiona pionowo przez środek. 


Busk jest zapinany na pięć zapięć knobs i loops w srebrnym kolorze. Ma 25 cm długości, a szerokość pojedynczej części mierzy 2 cm. Jest to jeden z częściej wykorzystywanych typów w przypadku underbustów. Brykla jest sztywna i niezbyt podatna na wyginanie. Warto zwrócić uwagę na idealnie zaokrąglony szew wokół buska - sama początkowo miałam z tym problem podczas szycia gorsetów. 


Pod spodem znajdziemy underbusk - nieusztywniany fiszbiną, wykonany z tej samej tkaniny, co reszta gorsetu. Podoba mi się, że dziurki w materiale przez które przechodzą knobs zostały esetycznie wykonane, nie wystają z nich zbędne włókna tkaniny. 



Ręczny malunek, który zdobi gorset na wysokości bioder, przedstawia róże w jesiennych kolorach. Został wykonany bardzo starannie i muszę przyznać, że zdjęcia nie są w stanie oddać jego prawdziwej urody. Warstwa farby jest stosunkowo cienka, dzięki czemu gorset nie stał się zbyt sztywny.

Lamówka została wykonana z bordowej bawełny. Wszyto ją na maszynie, a brzegi wywinięto do środka.


Oczka zostały wbite mocno i w równych odstępach. Nie jestem w stanie ich podważyć, co dobrze wróży na przyszłość. Ich wewnętrzna średnica jest mniejsza, niż w większości innych gorsetów, jakie posiadam i wynosi ona 5mm. Oczywiście nie jest to najmniejszą wadą, jeśli sznurek (lub jak w tym wypadku wstążka) jest odpowiednio cienka i gładko przechodzi przez oczka. W żadnym z nich nie znalazłam pęknięcia. Jedyny mankament, jaki zauważyłam to pojedyncze włókna drelichu, wystające spod paru oczek po wewnętrznej stronie. Taki problem powstaje w momencie robienia dziurek w tkaninie, jeśli przy wycinaniu otworu przerwie się kilka włókien za dużo. Na szczęście nie wydaje mi się, żeby tym razem miało to mieć ważący wpływ na trwałość oczek, ponieważ jest to ledwie widoczne. Jeśli po dłuższym czasie coś się zmieni, uzupełnię recenzję.

Wstążka jest jednostronna i atłasowa. Jej rudy kolor idealnie pasuje do gorsetu.



Fiszbiny usztywniające gorset są stosunkowo cienkie - mają 5 mm szerokości. Na mojej sylwetce takie fiszbiny sprawdzają się doskonale, ponieważ dzięki ich delikatności nie powodują najmniejszego dyskomfortu nawet po wielu godzinach noszenia gorsetu. Underbust od Crash Art jest jak druga skóra, to jeden z moich wygodniejszych gorsetów.

Oczywiście na kwestię wygody wpływa również wykrój. Powinien on zapewniać odpowiednią ilość miejsca w obrębie bioder oraz żeber, które nie są tak podatne na modelowanie jak talia. Zamawiając gorset na wymiar (nawet, jeśli jest to Twój kolejny szyty przez gorseciarkę) polecam na wszelki wypadek sprawdzić, czy Twoje wszystkie wymiary pozostały bez zmian. Pomimo tego, że większość moich gorsetów ma 16" w talii, obwody w innych miejscach potrafią wahać się o dobrych kilka centymetrów.

Opisując modelowanie gorsetu, należy zwrócić uwagę na jego wygląd od talii w górę, oraz od talii w dół, ponieważ jeden model może łączyć w sobie dwa różne typy. W tym wypadku modelowanie górnej części gorsetu można określić jako hourglass - w kształcie klepsydry. Gorset przyjmuje anatomiczny, lekko zaokrąglony kształt żeber. Sprawa nie jest już tak oczywista w przypadku dolnej części gorsetu - od talii w dół. Według mnie nie jest to ani klasyczne hourglass, ani conical - kształt stożkowy, tylko coś pośredniego.






Do kompletu uszyłam spódnicę oraz wykonałam kwiatową opaskę. Więcej moich prac tutaj.


Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z gorsetu uszytego przez Crash Art. Oprócz niesamowitej wygody wyróżnia się oryginalnym, ręcznie malowanym zdobieniem. Myślę, że gorsety autorstwa Karoliny spodobają się zwłaszcza osobom ceniącym sobie rękodzieło wykonywane w pojedynczych egzemplarzach.

Kot Cynamon nie był do końca szczęśliwy, ponieważ jego sierść nie zostaje na gorsecie :< Namawia mnie, żebym zamówiła u Crash coś czarnego. :3


2 komentarze: