piątek, 18 sierpnia 2017

M'era Luna 2017

Last weekend I had the pleasure to witness an interesting event - the M’era Luna festival. I was always curious of what can be seen there so I was very happy to hear from the organizers who invited me to participate this year. 

W ubiegły weekend miałam przyjemność uczestniczyć w bardzo ciekawym wydarzeniu - festiwalu M'era Luna. Już od dłuższego czasu ciekawiło mnie co można tam zobaczyć, dlatego strasznie się ucieszyłam, kiedy odezwali się do mnie organizatorzy i zaprosili na imprezę. 


I went  by car with my assistant and the trip took us about 8 hours. We had an offer to arrive by plane but I am scared of flying so whenever there is an option to avoid planes I take it. 

W podróż do Hildesheim udałam się razem z moim asystentem, co zajęło nam około 8 godzin. Mieliśmy możliwość lotu samolotem, ale niestety od lat mam fobię przed lataniem, dlatego zawsze wybieram dłuższą i mniej wygodną opcję jazdy samochodem. 
 

Friday around 5 pm we arrived to our hotel that was provided by the organizers. Shortly after we decided to go and visit the festival to see what we can expect Saturday. Finding the entrance was not that easy because the festival area is very big and we did not know where to go. It was getting darker and it started to rain even harder and when we finally arrived at the festival we realized that we are not prepared well enough. Because of the rain there was a lot of mud that was hard to walk through in our shoes. We had to get back to the hotel and sadly I did not see much that day. I can say that the other participants where very well prepared - you could see a lot of people moving their stuff on special carts people in raincoats and strong shoes. I could also see some people with bare feet who did not care about the weather :D 

W piątek po południu dotarliśmy do bardzo miłego hotelu. Krótko po przyjeździe postanowiliśmy udać się na miejsce imprezy, żeby zobaczyć czego możemy się spodziewać następnego dnia. Znalezienie wejścia okazało się wcale nie takie proste, ponieważ teren festiwalu jest ogromny, a do końca nie wiedzieliśmy gdzie mamy iść. Powoli zaczęło się ściemniać, a deszcz lał coraz mocniej i mocniej. Kiedy w końcu dotarliśmy na pole namiotowe, ale okazało się, że jesteśmy kompletnie nieprzygotowani do warunków pogodowych. Namoknięta ziemia zamieniła się w błotne jezioro, przez które ciężko było przebrnąć. Chcąc nie chcąc musiałam wracać do hotelu i nie udało mi się zobaczyć zbyt wiele tego dnia. Na pewno mogę powiedzieć, że uczestnicy festiwalu byli doskonale przygotowani - wkoło było widać mnóstwo ludzi wiozących swój dobytek na mniejszych i większych wózkach, w pelerynach przeciwdeszczowych i mocnych butach. Co jednak ciekawe, znalazło się też kilka osób chodzących w japonkach lub na boso.


Day 1
Sobota

This time we used the shuttle that was provided for us and few other guests.  Because of this we could enter the festival in a convenient way and avoid some mud at the entrance. I would recommend some high shoes just in case if you intent to visit next year.

Nauczeni doświadczeniem z poprzedniego dnia, w sobotę chętnie skorzystaliśmy z podwózki jaką zaoferowali nam organizatorzy. Dzięki temu mogliśmy wejść o wiele łatwiej na teren festiwalu i ominąć kilkaset metrów błotnego podejścia. W innym wypadku kalosze albo wysokie glany byłyby niezbędne, dlatego radzę się w nie zaopatrzyć, jeśli ktoś wybiera się na M'era Lunę w przyszłym roku. 

She Past Away concert was a part that I could not miss because it is one of my favourite bands. It was nice to see them again live.

Koncert She Past Away był elementem festiwalu, którego nie mogłam przegapić, bo to jeden z moich ulubionych zespołów. Fajnie było zobaczyć ich ponownie na żywo.
 

There were two stages on the festival, the bigger one was in an open space and a smaller one was under roof - similarly like in Castle Party.  In addition there was a rather large section where you could buy alternative clothing, a section with food and drinks, an medieval town and a hall where you could see some known designers and their work. I think the large selection of clothes and accessories made the biggest impression on me. I was very happy to find a stand of one of my favourite designers - Videnoir and I also discovered some new interesting artists like  Maskenzauber & Erlebenskunst.

Na terenie festiwalu obecne były dwie sceny, większa na otwartej przestrzeni oraz mniejsza pod dachem - podobnie jak na naszym rodzimym Castle Party. Oprócz tego mogliśmy zwiedzić sporą strefę ze stoiskami alternatywnych i gotyckich sklepów, strefę z jedzeniem i napojami, średniowieczne miasteczko oraz halę ze stoiskami projektantów. Myślę, że właśnie olbrzymi wybór pięknych ubrań i dodatków zrobił na mnie największe wrażenie. Ku mojej uciesze znalazło się tam również stoisko jednej z moich ulubionych projektantek - Videnoir. Odkryłam również kilku innych genialnych twórców, między innymi Maskenzauber & Erlebenskunst.



It was very interesting to see an alternative fashion show. There were a few small mishaps but overall the whole show was very good. I think that the designers had a much bigger budget than the organizers of the shows that I took a part of before. I also think the audience was much more opened than that in Poland as I saw a lot of positive reaction to the AMF Korsets collection where there was a lot of nudity.

Bardzo ciekawie było zobaczyć pokaz mody alternatywnej organizowany przez zagraniczną ekipę. Pomimo kilku małych potknięć całość wypadła świetnie. Myślę, że Niemcy dysponowali większym budżetem niż organizatorzy polskich pokazów w których brałam udział. Dodatkowo tamtejsza publiczność jest o wiele bardziej otwarta niż ta w Polsce, o czym świadczy pozytywna reakcja na kolekcję AMF Korsets, gdzie zaprezentowano sporo golizny.






Preparations for the trip to Germany took me longer than expected so I was not able to create the two new outfits that  I planned. At the last moment i managed to finish the cream set seen below (I sawn the corset details by hand in the car ;D)
 
Przygotowania do wyjazdu zajęły mi sporo czasu i niestety nie zdążyłam uszyć dwóch zestawów ubrań, tak jak planowałam. W ostatniej chwili udało mi się skończyć kremowy komplet widoczny poniżej (lamówki do gorsetu przyszywałam w samochodzie :D).



I was very happy to meet a lot of amazing  and interesting people that shared my interests. 

Bardzo się cieszę, że na wyjeździe udało mi się poznać mnóstwo sympatycznych osób z ciekawymi zainteresowaniami. 




Day 2
Niedziela

The weather next day was a lot better, but to be safe I did not wear a long dress in favour of something more comfortable. Corset is the work of Palina from Corsetry & Romance, the dress is from the Dark in love shop and the crown is from Mystique.VP

Pogoda następnego dnia była dużo lepsza, ale na wszelki wypadek zrezygnowałam z długich sukien z trenem na rzecz czegoś wygodniejszego. Gorset to dzieło Paliny z Corsetry & Romance, sukienka pochodzi ze sklepu Dark in love, a korona ze strony Mystique.VP.


It was my second visit to Germany and just like 2 years ago every one turned out to be very nice and helpful. Most of the Germans speak well in English so my little knowledge of the German language was not an obstacle. On the festival I have met people from different countries like: Netherlands, Wales, Sweden and Poland.

To była moja druga wizyta w Niemczech i podobnie jak dwa lata temu wszyscy okazali się bardzo sympatyczni i pomocni. Większość Niemców mówi bardzo dobrze po angielsku, więc moja kompletna nieznajomość niemieckiego nie była żadną przeszkodą w dogadaniu się. 
Na festiwalu poznałam także osoby z innych krajów: Holandii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Polski.





It was nice to meet Ania who was the winner of the festival tickets in my giveaway. 

Miło było się spotkać z Anią, która wygrała bilety na festiwal w moim losowaniu.


The food section had a lot of visitors and it was very hard to find some place to sit. Alcohol was a big part of the festival but I did not notice anyone that drank to much and misbehaved. The tables around were relatively clean.

Strefa gastronomiczna była mocno oblegana i naprawdę ciężko było znaleźć miejsce do siedzenia. Alkohol to nieodłączna część festiwalu, ale nie zaobserwowałam by którykolwiek z uczestników z nim przesadził. Na stołach i wokół nich było względnie czysto.


The food stands had a large choice of dishes and drinks: pizza, hamburgers, cookies, Asian food and many more. I went for the vegan rice with vegetables that was very tasty. A nice discovery was a food sharing stand where people could bring their own food that they did not use or take some products left by others.

Na stoiskach z jedzeniem można było znaleźć spory wybór potraw i napojów: pizzę, burgery, orientalne ciastka, dania kuchni azjatyckiej i wiele innych. Sama zdecydowałam się na wegański ryż z warzywami, który okazał się bardzo dobry. Bardzo fajnym odkryciem było stanowisko z foodsharingiem, czyli miejsce gdzie można odnieść kupioną przez siebie żywność, której się nie zużyje, albo wziąć produkty spożywcze wcześniej przyniesione przez innych.



Later that day unfortunately the rain came back. I heard that this kind of weather is very uncommon for M'era Luna and most of the previous editions took place on a sunny and hot days. This year we were unable to sit on the ground because of the mud I do however think that this trip was very successful and I am very happy to be a part of this event.

Po południu niestety znowu się rozpadało. Słyszałam, że taka pogoda jest czymś zupełnie nietypowym dla M'era Luny, a poprzednie edycje przebiegły pod znakiem wielkiego upału i bezchmurnego nieba. Szkoda, że akurat w tym roku tak się stało, bo nie mogliśmy przez to siedzieć na ziemi. Pomimo tego uważam ten wyjazd na bardzo udany i cieszę się, że miałam możliwość wziąć udział w tym evencie.


Comparing M'era Luna to Castle Party I think that both festivals are worth going to but they are different events. CP seems more intimate because of the smaller scale and because of the different more calm atmosphere. M'era Luna reminds me more of the metal festivals where everything is bigger. The most important thing is a good company that will make the time spent there a good one. 

Porównując M'era Lunę do Castle Party myślę, że na oba festiwale warto pojechać, jednak są to dwa, zupełnie inne wydarzenia. CP sprawia wrażenie bardziej kameralnego nie tylko z racji mniejszego rozmiaru, lecz również innej, jakby spokojniejszej atmosfery. M'era Luna bardziej przypomina mi festiwale metalowe, wszystko dzieje się z większym rozmachem. Najważniejsze jednak, żeby mieć przy sobie fajne towarzystwo, które sprawi, że każdy festiwal będzie udany.

Big thank you to the whole Factory92 team who were a big support before and during the festival and also to the wonderful people that made this event great!

wtorek, 18 lipca 2017

Aktualizacja włosowa: jak sprawdziły się u mnie nowości Anwen i Equilibra, problemy z wysoką porowatością oraz najlepsza maska na świecie

Minęło już sporo czasu od mojego ostatniego wpisu o tematyce włosowej, więc myślę że mała aktualizacja w tym zakresie nie zaszkodzi. Dbanie o włosy to dla mnie przyjemność, dlatego zawsze bez problemu znajduję czas na olejowanie i inne zabiegi. Przez ostatni rok przetestowałam sporo kosmetyków i olei, jednak niewiele z nich zostało ze mną na dłużej. Muszę też przyznać, że pomimo moich starań, nadal nie jestem w stanie poradzić sobie z kilkoma problemami.


Określenie porowatości włosów jest podstawową kwestią, na którą zwraca uwagę każda osoba ogarnięta włosomaniactwem. Zajęło mi naprawdę sporo czasu, aby zdać sobie sprawę jaki typ włosów występuje u mnie. Część z nich jest bardzo gładka, cienka i nie sprawia dużych problemów. Niestety coraz większa partia rosnąca na czubku głowy charakteryzuje się chropowatością, bardzo nierówną strukturą. Włosy te za nic nie chcą się układać, odstają na wszystkie strony i są okropne w dotyku, jakby pokarbowane. Wygląda na to, że moje włosy mają mieszaną porowatość - od niskiej po ekstremalnie wysoką. Prawdopodobnie występują u mnie anomalie mieszków włosowych, ponieważ nie zniszczyłam włosów farbowaniem, ani innymi zabiegami chemicznymi. Z tego co wyczytałam nie są to włosy dysplatyczne, a obciążone inną wadą, jeszcze bez oficjalnej trychologicznej nazwy. I co zrobić z takim przypadkiem?

Zauważyłam, że moim włosom nie służy kilka rzeczy. Ogarnięta szałem na delikatne szampony bez mocnych detergentów, byłam zaskoczona, że włosy z tygodnia na tydzień stają się coraz bardziej szorstkie, za to nie mogłam się nadziwić jak to się stało, że odzyskały dawną formę po umyciu zwykłym żelem pod prysznic. Najwidoczniej mojej głowie nie straszne spotkanie z SLS od czasu do czasu, za to włosy nienajlepiej znoszą gromadzenie się różnych nalotów na ich nierównej powierzchni. W obecnej chwili jestem bardzo zadowolona ze zwykłego drogeryjnego szamponu Timotei. Wiem, że jego skład jest daleki od ideału, ale w moim przypadku się sprawdził - domywa wszystkie oleje, nie podrażnia i nie powoduje łupieżu, nie plącze włosów, a przy tym jest tani i łatwo dostępny. 

Z nowości, które testowałam niestety nie sprawdziły się maski Equilibra, w których pokładałam spore nadzieje (wypróbowałam wszystkie trzy: z aloesem, olejem arganowym i masłem karite). Z moimi włosami nie robiły niczego szczególnego, oprócz pokrywania ich filmem wyczuwalnym pod palcami po wysuszeniu fryzury. Nie znajdziecie ich na zdjęciu, ponieważ wyrzuciłam puste opakowania natychmiast po zużyciu. 


Wypróbowałam również dwie nowe maski Anwen - do włosów średnioporowatych i wysokoporowatych. Ta pierwsza również zostawiała na włosach warstwę osadu, co w moich oczach ją dyskwalifikuje, za to maska z kiełkami pszenicy i kakao okazała się świetna i niesamowicie wydajna.


Jej zapach jest bardzo przyjemny, zostaje na włosach na cały dzień po umyciu. Nie obciąża włosów, dobrze je wygładza i dyscyplinuje. Nic jednak nie przebije maski, o której chciałabym Wam opowiedzieć, bo to najlepsza rzecz do włosów z jaką do tej pory miałam do czynienia!


Mowa tu o masce regenerującej EcoLab z wodą różaną. Nie mam pojęcia który jej składnik okazał się tak przełomowy, ale włosy po tym specyfiku wyglądają świetnie i to bez dodatku silikonów. Są miękkie i bardzo miłe w dotyku (nawet ta wysoko porowata partia), dobrze się układają, są sypkie i nieobciążone. Ten idealny stan trwa mniej więcej do dwóch dni po myciu włosów, na trzeci dzień najbardziej zniszczona część znów daje znać, że potrzebuje nawilżenia. 


Obecnie testuję olej z lnianki, który widnieje wysoko w składzie maski - być może to właśnie on odpowiada za to doskonałe działanie. Szkoda tylko, że zapach oleju w niczym nie przypomina pięknej, kwiatowej woni maski, a zamiast niej zostawia wyczuwalny powiew... rosołu.


Przed olejowaniem na włosy nakładam żel aloesowy. Obecnie korzystam z tego od Holika Holika, ponieważ bardzo podoba mi się (syntetyczny) zapach kosmetyku, a jego działanie jest porównywalne z żelami innych firm bez dodanego zapachu. Do zabezpieczania końcówek niezmiennie służy mi olejek nabłyszczający Equilibra.



Przez ostatni rok udało mi się nieco zapuścić najkrótsze partie włosów, wykarczowane przez nieudolnego fryzjera dwa lata temu. Najdłuższą warstwę podcinam regularnie, ponieważ chciałam złagodzić przejście między długościami oraz pozbyć się zniszczonych końcówek. Mam nadzieję, że za jakiś czas całość będzie prezentować się bardziej okazale i wszystkie włosy będą miały zbliżoną długość.



Staram się zadbać zwłaszcza o jedno miejsce na mojej głowie, czyli obszar nad prawą skronią, gdzie przez lata nosiłam przedziałek. W efekcie włosy są tam bardzo słabe i jedno pasmo muszę regularnie ścinać do linii ramion. Również zakole po prawej stronie jest trochę większe niż to po lewej, co mnie martwi. Używałam wielu różnych wcierek, jednak żadna nie pomogła. Zaczęłam nawet zastanawiać się, czy to nie przypadkiem one przez alkohol w składzie spowodowały zwiększenie się porowatości włosów na czubku głowy. Odstawiłam najlepszą z nich, czyli Joannę z rzepą, żeby sprawdzić, czy stan włosów się poprawi. Obecnie zużywam trzecie opakowanie bezalkoholowej wcierki Vianek normalizującej. Bardzo przedłuża świeżość włosów, które przy odpowiedniej pielęgnacji (czyli nie za dużo oleju i oszczędne stosowanie masek) mogą wytrzymać bez mycia nawet 4 dni. Wydaje mi się, że włosy po tej wcierce mniej wypadają, ale na razie nie udało mi się zaobserwować wysypu baby hair, czy szybszego przybierania na długości. Trudno to jednak ocenić, ponieważ czasem zbyt mnie ponosi podczas obcinania końcówek.

Na koniec pytanie do Was: jakie suplementy lub produkty spożywcze polecacie, aby wzmocnić włosy? Aktualnie testuję Triphalę w tabletkach, jednak póki co jest za wcześnie, by wypowiedzieć się na temat jej działania. Będę wdzięczna za porady oraz motywację, by bardziej należycie zająć się kwestią odżywiania. Od lat jestem wegetarianką, jednak moje podejście do uzupełniania białka zawsze było mocno niezobowiązujące i na pewno nie mogę powiedzieć, że odżywiam się zdrowo. Chciałabym w końcu to zmienić, dlatego wszelkie wskazówki, przepisy albo linki do polecanych blogów z wegetariańskimi daniami będą na wagę złota. :) 


wtorek, 9 maja 2017

Recenzja gorsetu underbust mini black mesh firmy Rebel Madness

Tytułowy gorset to jedna z licznych nowości, jakie pojawiły się w polskim sklepie Rebel Madness na początku tego roku. Model wykonany z siateczki był od dawna planowany - jego prototyp mogliśmy oglądać już w kwietniu 2016. Moim zdaniem to bardzo dobrze, że marka postanowiła dopracować swój pomysł. Zawsze lepiej poświęcić więcej czasu na poprawki, niż szybko wypuścić na rynek towar z niedoróbkami. Czy jednak underbust mesh jest w pełni udanym projektem? 



Cena: 189 zł
Rozmiar: 18" / XXS

Propozycja od Rebel Madness to gorset jednowarstwowy, wykonany z czarnej siatki gorseciarskiej. Warto wiedzieć, że istnieją dwa podstawowe typy tego materiału - bardziej sztywny, grubszy oraz delikatniejszy i cieńszy. Do uszycia tego modelu wykorzystano sztywniejszą wersję. Dzięki temu gorset sprawia solidniejsze wrażenie, jednak wiąże się z tym również inna, mniej pozytywna kwestia. Ale o tym za chwilę.


Oprócz materiału, to co wyróżnia ten gorset spośród starszych modeli, to krój. Underbust mini, jak nazwał go sklep, ma inne proporcje niż wcześniejsze gorsety. Jest krótszy o kilka centymetrów licząc od talii do górnej krawędzi gorsetu. Dzięki temu rozwiązaniu bardzo dobrze sprawdzi się u osób z krótkim tułowiem, dla których standardowe underbusty są za długie i wpijają się w biust. Gorset posiada również więcej miejsca w biodrach oraz pod biustem - świetna sprawa dla dziewczyn z naturalną dużą różnicą między obwodem talii a tymi obszarami. 

Taki krój nie będzie za to pasować tym z Was, które mają niewielką różnicę między obwodem talii i bioder, albo talii i pod biustem. W takim wypadku przy wyborze rozmiaru odpowiedniego do obwodu talii, gorset będzie niestety odstawał na górze i/lub na dole. Decydując się na mniejszy rozmiar, trudno za to będzie dowiązać gorset w talii, przez co wiązanie stworzy formę ( ), której radzę unikać.



Do obszycia busku wykorzystano czarną bawełnę. Szkoda, że krawędzie pierwszych paneli gorsetu nie są idealnie równe, jednak myślę, że kupując wyrób w tej cenie, można spokojnie przymknąć oko na taką drobnostkę.

Brykla posiada 4 pary zapięć knobs/loops, są one rozmieszczone w równej odległości od siebie. Po jej obu stronach zastosowano dodatkowe usztywnienie w postaci płaskich fiszbin. Całość dobrze spłaszcza brzuch i ma idealną sztywność. Piszę o tym, ponieważ zdarzają się buski o większej elastyczności, oraz takie, których niemal zupełnie nie można zgiąć w rękach - oba te przypadki nie każdej osobie mogą przypaść do gustu. W tym wypadku myślę, że większość użytkowniczek powinna być zadowolona, bo elastyczność brykli pozwala na lekkie zgięcie tułowia i zbytnio nie utrudnia codziennych czynności, zaś z drugiej strony stanowi dobre wzmocnienie newralgicznego obszaru. 



Tak prezentuje się wewnętrzna strona gorsetu. Dobrze widać waist tape, czyli taśmę wzmacniającą w talii.


Tunele na fiszbiny zostały przyszyte na zewnątrz. W środku znajdziemy 12 fiszbin spiralnych o szerokości 5 mm oraz 4 fiszbiny płaskie. Większość fiszbin spiralnych nie zostało zbyt dokładnie dociętych (nie sięgają od górnej do dolnej lamówki). 


Oczka są bardzo mocno i równo wbite. Szalenie podoba mi się ich płaski kształt (najczęściej spotykane oczka gorsetowe są lekko wypukłe). Ostatnia para paneli została wykonana z tej samej tkaniny, co przód gorsetu. Niestety bawełna ma to do siebie, że przyciąga każdy najmniejszy włos czy pyłek. Jeśli mieszkacie z futerkowym podopiecznym rolka z odkłaczającą taśmą to mus.

Zarówno tunele, jak i lamówka są estetycznie przyszyte. Ścieg jest równy i nie ma się do czego przyczepić.



Wygoda


Na początku wspomniałam o negatywnej stronie zastosowanej siatki gorsetowej i nastał teraz idealny moment na rozwinięcie tej kwestii. Jak zapewne się domyślacie, siatka jest w pełni nieelastyczna. Ma chropowatą strukturę i na pewno nie jest to materiał, który określiłabym jako miły w dotyku. Przez ostatnie miesiące testowałam gorset noszony zarówno pod ubraniem, na gołą skórę, jak i na wierzchu, założony na inne warstwy odzieży. Generalnie uważa się, że gorsetów nie powinno nosić się na gołe ciało (głównie ze względów higienicznych, bo przecież nie jest to odzież, którą codziennie pierzemy). Co prawda gorsety typu mesh są łatwe w utrzymaniu i można szybko przetrzeć je ściereczką, jednak ja nie polecam Wam długiego chodzenia w takim gorsecie, jeśli nie macie nic pod spodem. Siatka jest wykonana ze sztucznego włókna, przez co osoby z wrażliwą skórą mogą nabawić się odparzeń, jeśli nie założą pod gorset czegoś bawełnianego. 

Sam wykrój okazał się dla mnie bardzo komfortowy i underbust leży idealnie. Gorset założony na koszulkę jest wygodny, fiszbiny nigdzie mi się nie wbijają i mogę swobodnie chodzić w nim kilka godzin. 

Dla porównania poniżej wrzucam zbliżenie na gorset Restyle - również mesh, ale wykonany z zupełnie innego materiału, który jest bardziej przyjemny w dotyku, ale wizualnie daje już odmienny efekt. Bardzo żałuję, że jest na mnie za duży :c




Podsumowanie



Już na samym początku gorset zrobił na mnie dobre wrażenie. Po dłuższym czasie użytkowania nadal jestem z niego bardzo zadowolona i myślę, że to jeden z lepszych projektów Rebel Madness. Na uwagę zasługuje bardzo dobry stosunek ceny do jakości, estetyczne wykończenie oraz solidna konstrukcja. 

Jeśli podoba Wam się krój tego modelu, koniecznie zerknijcie również na inne, najnowsze projekty dostępne w sklepie, ponieważ posiadają takie same proporcje co mesh. 

piątek, 7 kwietnia 2017

Gorsetowy pasek na talię - alternatywa dla gorsetu

Ostatnio naszło mnie na uszycie pastelowej, tiulowej sukni. Długo zastanawiałam się, czy dopełnić tę stylizację gorsetem, jednak ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu. Powodów było kilka - od razu wiedziałam, że musiałby to być bardzo krótki underbust, ponieważ nie chciałam nim zasłaniać aplikacji i koralików, które tak długo naszywałam na górę kreacji. A kiedy okazało się, że mam bardzo mało materiału kolorystycznie pasującego do sukienki, pomyślałam, że w sumie pasek zamiast waist cinchera może być równie dobrym rozwiązaniem. Oczywiście jego rolą nie jest modelowanie sylwetki, a jedynie optyczne podkreślenie talii. Myślę, że to fajna alternatywa, jeśli chcemy osiągnąć subtelny i naturalny efekt.

Pasek znajdujący się na dwóch poniższych zdjęciach jest przeznaczony na sprzedaż. To bardzo podobny model do tego, który miałam na sobie na zdjęciach, jednak jest trochę większy (długość całkowita to 69 cm) i krótszy z przodu. Można go znaleźć tutaj.







wtorek, 28 lutego 2017

Royal Black Couture & Corsetry - Black Widow

Royal Black Couture & Corsetry is a brand that needs no introduction to any corset lover. Barbara Pesendorfer's creations have been for many years the source of fascination and admiration. The designs that are created in an Austrian workshop are real peace of of art created with attention to the tiniest detail. The designer is known for using the traditional sewing methods in combination with modern technology like laser cutting, 3D printing and engraving.

I am very happy that I had the chance to see one of  Royal Black's creations in person because it was my dream. Corset from the pictures below is from Royal Black's Reloaded Collection and is named "Black Widow".

Royal Black Couture & Corsetry to marka, której nie trzeba przedstawiać chyba żadnemu miłośnikowi gorsetów. Kreacje Barbary Pesendorfer od wielu lat budzą okrzyki zachwytu oraz westchnienia pożądania. Stroje powstające w austriackiej pracowni są prawdziwymi dziełami sztuki. Wykonane z troską o najmniejszy szczegół - tutaj żaden szew nie jest przypadkowy. Projektantka znana jest z wykorzystania tradycyjnych technik krawieckich połączonych z nowoczesnymi technologiami, jak na przykład cięcie laserowe, druk 3D czy grawerunek. Co moim zdaniem jest bardzo wymowne, najwcześniejsze zapisy na realizację nowych zamówień u Royal Black są przewidziane na 2019 rok! Świadczy to nie tylko o wielkiej popularności pracowni, lecz również o ogromie pracy i czasu, jaki potrzebny jest do powstania każdego stroju.

Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość zobaczyć te kreacje na własne oczy, ponieważ od dawna było to moje marzenie. Gorset ze zdjęć poniżej pochodzi z serii Royal Black Reloaded Collection i nosi on nazwę "Black Widow".


Gorset u dołu został wykończony czarnym, postrzępionym tiulem. Zarówno przód, jak i tył overbusta zdobią dwa rodzaje koronki, na które ręcznie naszyto koraliki i cekiny. Jak widzicie kompozycja nie jest symetryczna, a jednak idealnie zrównoważona. Taki układ koronki podkreśla drapieżny charakter kreacji.


Miseczki zostały dodatkowo ozdobione udrapowanym materiałem, a brzeg gorsetu obszyty mini falbankami, które swoim wykończeniem nawiązują do tiulu umieszczonego na biodrach.


Czarny busk i oczka są istotnym elementem, dzięki czemu całość wygląda spójnie i elegancko. Bardzo podoba mi się rozwiązanie zastosowane w tym gorsecie, jakim jest małe wiązanie gorsetowe umieszczone ponad zapięciem. 

Myślę, że można podpatrzeć ten trik w przypadku, jeśli szykujemy się do szycia gorsetu, a nie dysponujemy wystarczająco długim buskiem. Ten tutaj ma 5 knobs i loops, jak u większości underbustów, jakie widuje się w sklepach. Oczywiście nie wpływa to w żadnym stopniu na wygodę użytkowania gorsetu, ani na jego funkcjonalność.



Metka Royal Black umieszczona jest na tylnym panelu pod wiązaniem. Jak widać środek gorsetu również jest perfekcyjnie wykonany.


A tutaj kilka pierwszych zdjęć, jakie zrobiliśmy. Pomimo tego, że gorset nie jest w rozmiarze, jaki zwykle noszę (w talii ma dokładnie 50 cm), leży bardzo ładnie. Jak można się było spodziewać po wyrobie tej klasy, oczywiście nigdzie się nie marszczy. :D To mój swego rodzaju fetysz gorsetowy i sama próbuję to osiągnąć w gorsetach, które szyję. Gorsety Royal Black, Alice Corsets, Fangahra Corsets, czy Lovely Rat's są dla mnie niedoścignionym wzorem. 

A Wy macie swoje faworyty od Royal Black? Sama ubóstwiam jeszcze dwa inne modele, ciekawe czy ktoś zgadnie które. :)


  


Backstage - jak widać, było zimno! :D